http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polski Nobel 2040. Wygrała Masłowska

rozmawiała Dorota Wodecka
2011-12-03, ostatnia aktualizacja 2011-12-02 16:52

Dorota Masłowska
Dorota Masłowska
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

- Kiedyś przeklinałam, teraz mam ochotę bić za to ludzi parasolką - mówi Dorota Masłowska, zwyciężczyni plebiscytu "Gazety" na najlepszego polskiego pisarza przed czterdziestką

Dorota Masłowska
Fot. Jan Zamoyski / AG
Dorota Masłowska
Dorota Masłowska
Fot. Jan Zamoyski / AG
Dorota Masłowska
Dorota Wodecka: Dlaczego pani posyła córkę na religię?

Dorota Masłowska: Bo z etyką były jakieś komplikacje logistyczne. I stwierdziliśmy, że niech popróbuje, pointeresuje się, że może ona na przykład na to reaguje dobrze? Poza tym to część kultury, nie może całe życie na kościół mówić "zamek". Ja zostałam wychowana w kontekście silnej, dość okrutnej ludowej religijności mojej babci. Groźny Bóg, pachnący wilgocią kościół i wizja piekła, co we mnie, osobie wrażliwej, ewoluowało w takie konstrukcje logiczne, mentalne i moralne, przed którymi chciałabym dziecko ochronić. Z drugiej strony, jak wspominałam, to część naszej kultury, obyczajowości, historii. Trudno wychować dziecko w abstrakcji od tego, że każdy dorosły sto razy dziennie mówi w tym kraju "o Boże", albo "Jezus, Maria".

Rozmawiacie o Bogu?

- Oczywiście jest wysyp pytań. Tłumaczę, że Bóg to osobista sprawa każdego człowieka.

A ona pyta: mamo, a ty?

- Podkreślam, że jeżeli człowiek wierzy w Boga, to ten Bóg bezsprzecznie istnieje. Jeżeli nie wierzy, to bezsprzecznie nie istnieje. Że religia to pewien sposób rozumienia świata, pewna jego wersja i że ludzie w różnych częściach świata wyobrażają sobie to wszystko nieco inaczej. Wydaje mi się, że to jest ważne. Ja natomiast jestem wierząca niepraktykująca. To znaczy mam ustawienia chrześcijańskie, ale nie potrafię uczestniczyć w organizacji.

Tylko w tej konkretnie, czy w ogóle?

- Chyba w ogóle raczej nie lubię organizacji, nawet małych, nawet towarzyskich. Nigdy nie miałam do tego głowy, nie mam w sobie karności, nie lubię liderów, autorytetów, statusów, hierarchii, nie umiem się słuchać. Nie chodziłam do przedszkola, teraz myślę, że to może być powód.

A do czego jest pani potrzebne istnienie Boga?

- Nie wiem, czy to mi jest potrzebne, urodziłam się z poczuciem tego istnienia. Czasem przymierzam się do myśli, że może nic nie być poza materią, biologią, reakcjami chemicznymi i mój umysł tego po prostu nie kupuje.

Cała rozmowa z Dorotą Masłowską - w "Magazynie Świątecznym"



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 2
  • 1
  • 4
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    64 głosy