"Gdzie kupujesz nowości książkowe? W małych księgarenkach? W centrach handlowych? W księgarniach sieciowych? A może przez internet? Zastanów się dobrze, bo Twoja odpowiedź może mieć wpływ na to, czy będziesz jeszcze miał co czytać" - piszą organizatorzy nowej akcji na Facebooku.
Wystartowała w środę. Jej organizatorem jest Sławomir Krempa, redaktor wortalu literackiego Granice.pl. Stronę "polubiło" już 3,8 tys. osób. - Informację inaugurującą akcję przeczytano 300 tys. razy. Krempa wyjaśnia: - Chodzi o jedną z dużych sieci, która narzuca wydawcom długie terminy płatności, a i tak ich nie dotrzymuje. Nie chcemy obalać monopolisty, ale mamy nadzieję, że ludzie zagłosują portfelami, przez co sytuacja na rynku nieco się unormuje.
Na stronie akcji nie pada żadna nazwa. - Nie chcemy dostać pozwu sądowego - twierdzi Krempa. Ale nikt z internautów nie ma wątpliwości, że chodzi o Empik, największą sieć księgarni w kraju.
Akcję wspiera m.in. Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowej serii "Cukiernia pod Amorem". - Wydawcy mają coraz większy problem z odzyskaniem pieniędzy za swoje książki z dużych sieci - podkreśla w tekście zamieszczonym na stronach akcji. - Przez to maleje liczba tytułów w księgarniach, przez to maleją nakłady na marketing, przez to coraz większe problemy mają redakcje pism i serwisów literackich.
I apeluje: "Ponieważ wydałam w ciągu ostatniego roku ponad dwa tysiące na książki w salonach sieci, niniejszym oznajmiam, że przestaję robić tam zakupy! W Waszych rękach, czytelnicy, los autorów, wydawców i książek. Kupujcie świadomie! Kupujcie w niewielkich księgarniach lub - najlepiej - przez internet, bezpośrednio u wydawcy".
Akcja pojawiła się w szczytowym okresie sprzedaży książek - tuż przed świętami. W ostatnim kwartale roku branża osiąga nawet 40 proc. rocznych przychodów. Czy odniesie sukces? Internauta1: "Chodzi o zmianę świadomości kupujących i wskazanie alternatywnego sposobu zakupu wymarzonej lektury". Internauta 2: "Właściwie mógłbym poprzeć akcję, gdyby nie małe ale - otóż mali wydawcy rzadko robią cokolwiek, aby pomóc sobie samym. Dlaczego narzekacie na Empik, a jednocześnie karmicie go swoimi książkami?".
Co o akcji sądzi Empik? Monika Marianowicz, rzecznik prasowy sieci, twierdzi, że organizatorzy usiłują wykorzystać internautów, "serwując im wyrywkowe bądź nieprawdziwe informacje na temat działalności Empiku i jego relacji z wydawcami w realizacji swoich własnych partykularnych interesów". - Odbieramy to jako manipulację, celowe wprowadzanie internautów w błąd, sterowaną próbę wykorzystania czytelników w walce o interesy innych podmiotów działających na rynku książki - przekonuje.
Empik na rynku - wyłączając podręczniki szkolne i książki specjalistyczne - zdaniem UOKiK-u ma jednak pozycję dominującą. Według
analityków rynku przez jego sieć sprzedaży przechodzi już 60 proc. sprzedaży niektórych wydawców. Koszt dotarcia książki na półki w księgarni to ponad połowa ceny okładkowej. Te pieniądze bierze hurtownik i księgarnia. Wydawca płaci także za to, aby jego książka była eksponowana w sklepach. Umieszczenie na półce w Empiku z napisem: "Nowości" lub "Empik poleca" plus wykupienie reklamy w biuletynie informacyjnym tej sieci kosztuje ok. 16 tys. zł za dwa tygodnie.
Empik na rynku - wyłączając podręczniki szkolne i książki specjalistyczne - zdaniem UOKiK-u ma jednak pozycję dominującą. Według analityków rynku przez jego sieć sprzedaży przechodzi już 60 proc. sprzedaży niektórych wydawców. Koszt dotarcia książki na półki w księgarni to ponad połowa ceny okładkowej. Te pieniądze bierze hurtownik i księgarnia. Wydawca płaci także za to, aby jego książka była eksponowana w sklepach. Umieszczenie na półce w Empiku z napisem: "Nowości" lub "Empik poleca" plus wykupienie reklamy w biuletynie informacyjnym tej sieci kosztuje ok. 16 tys. zł za dwa tygodnie.
Przeczytaj również tekst ''Bunt wydawców''