http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pierwsza wystawa Sasnala w Wielkiej Brytanii. Były świnie, jest klucz

Dorota Jarecka
2011-10-17, ostatnia aktualizacja 2011-10-17 15:46

Wilhelm Sasnal
Wilhelm Sasnal
Wilhelm Sasnal, fot. Albert Zawada / AG

Jak namalować rzeź w Rwandzie z punktu widzenia sytego Europejczyka? Nie można jej namalować, pozostaje malowany ze smutkiem portret smutnej dziewczyny. Sasnal jest rozdarty między postulatem "wzięcia udziału" a potrzebą prywatności

''Maus 5'' Wilhelma Sasnala (2001) to portret Polaka wyjęty ze sławnego komiksu Arta Spiegelmana o tym samym tytule
''Maus 5'' Wilhelma Sasnala (2001) to portret Polaka wyjęty ze sławnego komiksu...
Obraz Wilhelma Sasnala ''Kacper i Anka'' (2009), na którym nad kałużą brudnej wody stoją żona i syn artysty, powstał ze zdjęcia
Obraz Wilhelma Sasnala ''Kacper i Anka'' (2009), na którym nad kałużą brudnej...
''Roy Orbison'' Wilhelma Sasnala (2007)
''Roy Orbison'' Wilhelma Sasnala (2007)
SERWISY
Otwarta w piątek wystawa Wilhelma Sasnala w londyńskiej galerii Whitechapel to kolejna duża jego ekspozycja w Europie, ale pierwsza w Wielkiej Brytanii. Znaczenie tego faktu podkreśla w rozmowie ze mną kurator wystawy Achim Borchardt-Hume z Whitechapel Gallery - dzieła Wilhelma Sasnala są znane profesjonalistom, ale teraz zostają po raz pierwszy udostępnione szerokiej publiczności.

Publiczność tę widzę dzień po otwarciu wystawy w piątek. Jest tłoczno, ludzie uprzejmie ustępują innym miejsca przed obrazami. To nie jest ludzka nawałnica, która wypełnia korytarze odbywających się w tym samym czasie w Londynie targów sztuki współczesnej Frieze ani zbity tłum, który można spotkać na retrospektywnej wystawie Gerharda Richtera w Tate Modern. Niemniej ludzi jest sporo. Londyn ma publiczność ciekawą sztuki współczesnej, uznającą, że warto wsiąść do metra, by udać się do oddalonej nieco od City galerii Whitechapel. Zastanawiam się, czy tajemnica nie polega też na tym, że na londyńskiej National Gallery wisi wielki banner "Admission Free", że narodowe kolekcje sztuki dostępne są za darmo. Nie płaci się również za wstęp do Whitechapel, choć już spotkanie z artystą jest spektaklem płatnym. Nie szkodzi. Wszystkie miejsca są pełne. Już wczoraj w "Guardianie" ukazała się krótka recenzja z wystawy.

Już dość Ładnie

W czasie spotkania Wilhelm Sasnal mówi o swojej drodze do malarstwa i o tym, dlaczego robi także filmy, i że malowanie - mimo że robi filmy - jest niezbędne i ma pierwszoplanowe znaczenie. Za to ogromną rolę inspiracji odgrywa fotografia - są to albo zrobione przez niego samego zdjęcia, albo fotografie znalezione w prasie. Mówi też, że jego prace tworzone zaraz po studiach, malowane czarną farbą na białym płótnie, podobne do rysunków, były protestem przeciw Akademii, przeciw sposobowi uczenia i myślenia, które tam wmuszano. Odwołanie do komiksu, gazety, kultury popularnej, życia codziennego było reakcją na propagowaną tam romantyczną, indywidualistyczną koncepcję sztuki.



Mówi też dlaczego w 2001 r. namalował serię obrazów "Maus", z których trzy pokazane są na wystawie, był to jego głos w trwającej wtedy w Polsce gwałtownej dyskusji wokół udziału Polaków w zbrodniach na Żydach w czasie Holocaustu. Obrazy są wyjętymi z komiksu Spiegelmana, powtórzonymi fragmentami, takimi jak np. prycze w obozie, choć bez sylwetek ludzi i napisów, czy Polak namalowany en face, jak u Spiegelmana, jako świnia. Uważam, że to ciągle obrazy wstrząsające, trzeba było odwagi, by skonfrontować się z własnym uczuciem winy, przerażenia, wstydu.

Nie sposób jednak nie zauważyć, oglądając tę retrospektywę (około 60 obrazów), że Wilhelm Sasnal dzisiaj odszedł zarówno od prymitywizmu tamtych obrazów sprzed dziesięciu lat, jak i od rozliczeniowych "wojennych" tematów. W nowych obrazach pojawia się kolor, malarskość, miękkość, tematy prywatne, pejzaż. Jest tu np. obraz według francuskiego postimpresjonisty Seurata "Plaża w Asnieres" przedstawiający chłopca w czerwonych kąpielówkach, który siedzi nad brzegiem rzeki. Można go pomylić z synkiem artysty z innych obrazów. Czy nie ta sama postać w obrazie "Kacper" stoi na tle rozświetlonej zielonej łąki? Na pewno nastrój jest ten sam - wakacyjny, leniwy. Dawny Sasnal - wyrazisty, polityczny, gniewny - odszedł, nowy Sasnal jest o wiele bardziej niejednoznaczny. Artysta ma absolutną rację, kiedy w rozmowie z kuratorem wystawy Achimem Borchardtem-Hume'em mówi, że nie chce być określany mianem "pop-banalista" i wiązany z Grupą Ładnie. Słusznie, pytanie tylko, kim jest teraz. I wcale nie chodzi o znalezienie kolejnej nalepki.

Na wystawie jest dużo znakomitych obrazów. Starych i nowych. Z nowych szczególnie poruszają mnie te, w których delikatnie, jakby mimochodem, pojawia się polski pejzaż czy polska historia. Jak niewielki obraz z 2009 r. przedstawiający Jana Pawła II, chyba w czasie ostatniej polskiej pielgrzymki, na fotelu w szarej bezkresnej przestrzeni albo grupka ludzi modlących się w kościele pt. "Częstochowa". Ciekawe są portrety żony, syna. To świat bez wielkich dramatów, niewystawiony na nieustanną próbę, świat bliskich związków, lokalnej rzeczywistości. Na ciemnych gałęziach, w fioletowej poświacie siedzą zmarznięte ptaki - to jest właśnie nowy Sasnal. Kiedy już wydawało mi się, że znalazłam klucz do tego nowego, melancholijnego i rodzinnego Sasnala, widzę obraz "Klucz". Przedstawia stalowy przyrząd do przykręcania śrub namalowany na tle białej ściany. Zwykły przedmiot, który nic nie symbolizuje i nic nie znaczy. Abstrakcyjny i absurdalny.

Była mysz, jest kot

Kurator wystawy mówi, że wybierał obrazy z jego bogatego dorobku tak, by pokazać Sasnala jako malarza zaangażowanego w debatę o historii i polityce. Rzeczywiście, są tutaj obrazy namalowane pod wpływem aktualnych wydarzeń - dziewczyna zawinięta w koc, patrząca na ruiny domu po przejściu tsunami, portret Agathe Kanziga Habyarimana, która ocalała z rzezi w Rwandzie. Jednak nie nazwałabym tych obrazów politycznymi, to raczej sztuka powstająca na marginesie polityki i społeczeństwa, a nawet jakoś wobec nich bezradna i faktem własnej bezradności zawstydzona. Jak namalować rzeź w Rwandzie z punktu widzenia sytego, żyjącego w pokoju Europejczyka? Nie można jej namalować, pozostaje malowany ze smutkiem portret smutnej dziewczyny. I myślę, że artysta jest w tej chwili jakoś rozdarty między postulatem "wzięcia udziału" a potrzebą prywatności. Bo pragnienie zanurzenia się we własnym, wąskim, namacalnie doświadczanym świecie jest aż nadto widoczne.

Na wystawie pokazano jego krótkie filmy sprzed kilku lat, m.in. "Pocałunek", gdzie postaci z profilu, dwie czarne sylwetki, oddają się długiej pieszczocie. To jest intymne, ale to jest ważne, bez tego człowiek w pełni nie żyje. W tym odsłonięciu prywatności i intymności widzę potencjał, szansę na afirmację świata. Wydarzenie, jakim był cykl "Maus", już się w jego sztuce nie powtórzyło i nie powtórzy - takie obrazy robi się raz w życiu. Podoba mi się Sasnal prywatny, malujący sklep, w którym po raz pierwszy spotkał żonę, i kota, który śpi na komodzie. Nikt nie będzie rozliczał malarza z zainteresowania własnym życiem, tak jak nikt nie rozlicza van Gogha, że namalował krzesło.

"Wilhelm Sasnal", Whitechapel Gallery, do 1 stycznia, wystawa współorganizowana przez Instytut Adama Mickiewicza w ramach Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':