http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bądź jak Bill Gates

Ignacy Karpowicz*
2011-10-04, ostatnia aktualizacja 2011-10-04 12:23

Obóz w Mogadiszu, w nękanej przez suszę Somalii. Uchodźcy czekają na rozdzielanie żywności
Obóz w Mogadiszu, w nękanej przez suszę Somalii. Uchodźcy czekają na rozdzielanie żywności
Fot. ABDURASHID ABIKAR AFP/EAST NEWS

Ile powinieneś oddać umierającym w Jemenie, nawet jeśli gnieździ się tam Al-Kaida wysadzająca europejskie stacje metra i samoloty? 5 proc dochodów. Tak twierdzi filozof Peter Singer

''Życie, które możesz ocalić'', Peter Singer, przeł. Elżbieta de Lazari, wyd. Czarna Owca, Warszawa
Czarna Owca
''Życie, które możesz ocalić'', Peter Singer, przeł. Elżbieta de Lazari, wyd...
SERWISY
"Życie, które możesz ocalić"
Peter Singer
przeł. Elżbieta de Lazari
Czarna Owca, Warszawa


Każdego roku umiera z głodu około 10 mln dzieci.

Wnioski? Za chwilę. Na początek fakty. Peter Singer (ur. w 1946 r. w Melbourne), etyk, "najbardziej wpływowy żyjący filozof" ("The New Yorker"), "jeden ze stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie" ("Time"). Najsłynniejsze dzieło Singera to "Etyka praktyczna", spore zamieszanie wywołało "Wyzwolenie zwierząt", teraz zaś przyszedł czas na polską premierę "Życia, które możesz ocalić".

Nie jest celem tego artykułu streszczanie poglądów Singera, niemniej jednak przypomnijmy, iż dorobek australijskiego etyka uchodzi za kontrowersyjny, i to do tego stopnia, że niektórzy chcieliby go wykluczyć z dyskursu publicznego. Np. w latach 90. w Niemczech regularnie bojkotowano wystąpienia Singera, a jego samego stawiano w jednym rzędzie z ideologami nazistowskiego projektu eliminacji słabszych i chorych. Wyliczmy tedy niektóre poglądy Australijczyka: jest za aborcją i za eutanazją, a nawet eugeniką; uważa, że normy etyczne odnoszą się do każdej istoty zdolnej odczuwać cierpienie, a zatem także do zwierząt; że nie ma istotnej różnicy etycznej między zabiciem a dopuszczeniem do śmierci.

Po najnowszej w języku polskim książce Singera "Życie, które możesz ocalić" nie spodziewamy się większych kontrowersji. Książka nie dotyka bowiem problemów seksu, aborcji, eutanazji, czyli tych wszystkich rzeczy, o które kochamy się sprzeczać, ponieważ są one ważne i świetnie wypadają w mediach.

Zmobilizować i namówić

Autor we wstępie podaje dwa cele. Cel pierwszy - "zmobilizować cię do myślenia o twoich obowiązkach wobec tych, którzy znaleźli się w potrzasku skrajnej biedy". Cel drugi - "namówić cię, abyś większą niż do tej pory część swoich dochodów przekazywał na potrzeby ludzi biednych". Są to cele ambitne, Biblia stawia chrześcijanom podobne - ze skutkiem, który widzimy po dwóch tysiącach lat, rozglądając się dokoła. Gdyby ktoś poczuł się zadowolony z widoku dookolnego, proponuję wsiąść do samolotu i wylądować w Etiopii, na Haiti, w Bangladeszu, Nikaragui. Lista destynacji jest długa.

Książka Singera ma nad Biblią kilka przewag - jest krótsza i napisana bardziej przystępnym językiem, jest mniej aprioryczna, pozostawia większy margines błędu. Jest również wyposażona w wiele przypisów odsyłających do różnych źródeł, czym różni się istotnie od Biblii odsyłającej zwykle do Ducha Świętego.

Punktem wyjścia rozważań Singera jest podstawowy dowód o trzech przesłankach i jednym wniosku, który wypada przytoczyć w całości. "Przesłanka pierwsza: Cierpienie i śmierć spowodowane brakiem jedzenia, mieszkania i opieki medycznej są złem. Przesłanka druga: Jeżeli jesteś w stanie zapobiec złu, nie ryzykując, że takie samo bądź prawie takie samo zło przydarzy się tobie, niesłusznie jest tego nie czynić. Przesłanka trzecia: Wspierając organizacje dobroczynne, możesz zapobiec złu - cierpieniu i śmierci spowodowanym brakiem jedzenia, mieszkania i opieki medycznej - bez ryzyka, że takie samo bądź prawie takie samo zło dosięgnie ciebie. Wniosek: Jeśli nie wspierasz organizacji dobroczynnych, postępujesz niesłusznie".

Dlaczego nie pomagamy?

Jeżeli zgodzimy się z powyższym wnioskiem, nie uda się uciec od pytania o przyczyny zaniechania. Przyznaję, że to mnie najbardziej w "Życiu, które możesz ocalić" interesowało. Interesowało mnie, dlaczego nie pomagam. Przemieszkałem kilka lat w krajach skrajnie biednych i mieszkając tam, pomagałem w sposób chaotyczny, kaleki i znacznie poniżej swoich możliwości, lecz powróciwszy do Europy, przestałem pomagać. Dlaczego tedy nie pomagam potrzebującym? Singer opisuje kilkanaście eksperymentów psychologicznych i odpowiedź rozbija na sześć, nazwijmy je, barier psychologicznych.

Rozpoznawalna ofiara. Pomagamy chętniej osobie nawet niepoznanej osobiście, mieszkającej na innym kontynencie, ale konkretnej, rozpoznawalnej, wyposażonej w legendę (imię, zdjęcie, opis trudnej sytuacji, w której osoba ta się znalazła). Osobie anonimowej pomocy odmawiamy lub przekazujemy na nią znacznie mniejsze kwoty. Paul Slovic, psycholog, uważa, że do odbioru rzeczywistości i podejmowania działania używamy dwóch odrębnych systemów. System pierwszy, afektywny, opiera się na emocjonalnej sferze życia, przetwarza obrazy i fabuły, wywołując intuicyjne przekonanie, że coś jest słuszne lub niesłuszne, złe lub dobre. System drugi, deliberatywny, uruchamia nasze zdolności rozumowania, korzysta z liczb, dowodów, logicznego myślenia, a nie emocji. Procesy te są świadome, a w związku z tym nie skutkują szybką reakcją. Matka Teresa ujęła to w sposób następujący: "Gdy patrzę na te masy, nigdy nie przystępuję do działania. Gdy patrzę na pojedynczego człowieka - zaczynam działać".

Prowincjonalizm. Chętniej pomagamy ludziom, z którymi odczuwamy pewien rodzaj więzi, z którymi dzielimy system wartości, język, historię. Dlatego powodzie w Polsce uruchamiają w Polakach pokłady współczucia, a tragiczna susza w Somalii pochłaniająca milionów istnień ludzkich, wzrusza nas - nie bójmy się tego powiedzieć - mniej. Oczywiście, nasz system deliberatywny przyswaja informację o nieszczęściu i jego skali, najczęściej jednak nie włączają się w to emocje. Cóż nas obchodzą bowiem katastrofy dotykające ludzi obcych, mieszkających hen, daleko. Ewolucja naszego gatunku promowała troskę o dobro najbliższych. Przejście od plemienia do państwa-narodu nie zmieniło intuicji podpowiadającej: pomagać swoim. Karol Dickens w powieści "Samotnia" wyśmiewa to, co nazywa filantropią teleskopową. Szydząc ze swojej bohaterki pani Jellyby, stwierdza, że ona "nie widziała niczego bliżej niż Afryka".

Daremność. W jednym z badań uczestnicy mogli ocalić 1,5 tys. osób znajdujących się w obozie dla uchodźców. Różnym grupom badanych podawano różną liczbę osób przebywających w obozie. Okazało się, że większość uczestników eksperymentu chętniej wsparłaby 1,5 tys. osób z 3 tys. zagrożonych niż 1,5 tys. spośród 10 tys. Jak komentuje Paul Slovic, "odsetek ocalonych istnień ludzkich ma często dużo większe znaczenie niż ich liczba". Wynika z tego, że jesteśmy skłonni pomóc w sytuacji, w której połowa zagrożonych ludzi zostanie uratowana. Sytuacja, w której uratowana zostałaby ta sama liczba ludzi, ale będąca częścią znacznie większej grupy, doprowadza do myślenia w kategoriach daremności działania (futility thinking). Bo to przecież tylko kropla w morzu potrzeb, bo przecież nigdy nie pomożemy wszystkim potrzebującym, bo to nigdy nie będzie miało końca.

Rozproszenie odpowiedzialności. Różne eksperymenty wykazały, że bardziej prawdopodobne jest udzielenie pomocy, gdy cała odpowiedzialność spoczywa na nas, gdy nikt inny nie może pomóc. W przeciwnym razie występuje "efekt obojętnego przechodnia" - rozproszenie odpowiedzialności hamuje gotowość do udzielenia pomocy.

Poczucie sprawiedliwości. Pomagając innym, chcemy wiedzieć, że inni również pomagają. Gdyby ktoś z nas zrezygnował z wakacji i przekazał odłożone na ten cel pieniądze potrzebującym, a chwilę później spotkał zadowolonego, opalonego sąsiada opowiadającego, jakie to pełne przygód spędził wakacje, prawdopodobnie poczulibyśmy, że to nie jest sprawiedliwe.

Pieniądze. Seria eksperymentów przeprowadzonych przez Kathleen Vohs wykazała, że - cytując Marksa - pieniądz jest "uniwersalnym czynnikiem separującym". Otóż jedna grupa miała z rozsypanych słów budować zdania o tematyce finansowej. Ponadto w pobliżu badanych poukładano stosiki banknotów z gry "Monopoly", a wygaszacze monitorów komputerowych pokazywały różne pieniężne nominały. Druga grupa miała ułożyć zdania, w których nie było mowy o pieniądzach. Ponadto wygaszacze komputerowe nie wyświetlały banknotów, usunięto również z zasięgu wzroku badanych pieniądze z gry "Monopoly". Członkowie "grupy finansowej" dłużej się zastanawiali nad poproszeniem o pomoc swoich kolegów i koleżanek z grupy przy wykonywaniu trudnego zadania, chętniej odpoczywali w pojedynkę niż wspólnie, poproszeni o przysunięcie krzeseł do współrozmówców ustawiali je w większej odległości, poproszeni o przekazanie organizacjom dobroczynnym części wynagrodzenia dawali mniej. Na pytanie, dlaczego pieniądze sprawiają, że mniej chętnie pomagamy i mniej chętnie sami prosimy o pomoc, badacze stawiają tezę: "Pieniądz wzmocnił indywidualizm, lecz osłabił społeczną motywację".

Co robić?

Podążając za tokiem rozumowania Singera, wiemy już, że niewspieranie organizacji dobroczynnych jest niesłuszne, wiemy także, które bariery psychologiczne należy usunąć, żeby zacząć pomagać. Cóż tedy trzeba zrobić, żeby ograniczyć skrajną biedę, cierpienie i śmierć?

Zanim zaprezentowana zostanie propozycja australijskiego etyka, chciałbym zwrócić uwagę na pozycje wyjściowe określające zarówno samą odpowiedź, jak i jej "skuteczność". Po pierwsze, utylitaryzm, lecz nie ten z zasadą maksymalizacji szczęścia, tylko ów z zasadą minimalizacji cierpienia. Po drugie, ateizm. Mimo że najsilniejsze religie sprzyjają poglądom Singera, mocno akcentując moralny obowiązek pomocy ubogiemu, autor "Etyki praktycznej" z Boga (lub bogów) użytku nie czyni. Po trzecie, arewolucyjność. Singer nie podważa obowiązującego porządku (z wielkim niedookreśleniem nazwijmy go grą kapitalizmu i demokracji), nie proponuje wprowadzenia zmian systemowych istotnie modyfikujących redystrybucję dóbr, produkcję żywności, strukturę wydatków państwowych. Działania proponowane przez Australijczyka dokonują się w ramach dopuszczonych przez obecny ład.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7
  • 1
  • 5
  • 1
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':