Jej specjalnością były portrety, zwłaszcza kobiece. Sława jej zdjęć rozpoczęła się od okładki "Ekranu" z Lucyną Winnicką na Boże Narodzenie 1958 r. Modelki ją uwielbiały, bo na niczyich zdjęciach nie wyglądały tak pięknie. Nasierowska miała swoje sekretne sposoby upiększania (np. "uczesane w kok włosy z pudełkiem zapałek w środku, żeby był okazalszy. Do znudzenia powtarzałam: nie opieraj podbródka na ręku, bo skóra się ciągnie, deformuje twarz"). Mówiono, że "Nasierowska jest na pewno świetnym fotografikiem, ale kto wie, czy nie większym psychologiem. Po prostu zrozumiała, że pochlebstwo to wielka siła, a sięgali do niego nawet tacy artyści jak Goya". Zdesperowana matka napisała kiedyś do niej: "Pani Zosiu! Mam dwie córki na wydaniu - bez posagu. Proszę o portrety!".
Nasierowska robiła też świetne reportaże z podróży. Fotografię miała we krwi - jej ojciec Eugeniusz prowadził znane atelier i był ważną figurą w cechu fotografów. Cieszył się, gdy w marcu 1964 r. córce urządzono indywidualną wystawę w warszawskiej Kordegardzie. Na przełomie lat 50. i 60. studiowała na Wydziale Operatorskim łódzkiej Filmówki, współpracując m.in. z Agnieszką Osiecką, studentką reżyserii, z którą nakręciła etiudę "Szampan".
W
Łodzi poznała swego przyszłego męża, reżysera Janusza Majewskiego. Zadawali szyku, jeżdżąc na jej skuterze Lambretta kupionym dzięki finansowej pomocy ojca. Para Nasierowska-Majewski przez lata wyznaczała w środowisku obowiązujące standardy estetyczne (jak się nosić, co kolekcjonować itp.).
Praca fotografa, od 14. roku życia, przy ciągle zmieniającym się świetle, wywołała u niej chorobę oczu. Nasierowska zmieniła więc fach - kupiła stary dom i grunt na Mazurach w Laśmiadach pod Ełkiem, gdzie w grudniu 1989 r. (wraz z rodziną) otworzyła pensjonat Morena składający się z kompleksu budynków nad jeziorem. Wykorzystała tam swe odziedziczone po matce talenty kulinarne, a dla gości potrafiła ściągnąć "masażystę, pedikiurzystkę i wróżkę z kartami tarota". W
Warszawie mówiło się, że w Morenie wypada bywać. Tamże, razem z Wandą Majerówną, napisała dla męża kręcony w tej okolicy serial "Siedlisko".
Miała wspaniałe poczucie humoru. W wydanej w 2009 r. książce "Fotobiografia. Zofia Turowska o Zofii Nasierowskiej" wspomina, że na ślub chciała założyć białe szpilki, ale nie mogła ich dostać, więc kupiła inne i przemalowała je na biało: "Kiedy w kościele klęczałam u boku Janusza, nie opuszczała mnie myśl, czy podeszwy nie są pomazane farbą". W książce Nasierowska zamieściła też listę wypadków z całego jej życia, obejmującą m.in. takie oto pozycje: "zderzenie z kozą - krwiak na brzuchu" i "turlając się z dachu na kopę siana, rozcięłam policzek na wylot". Zofia Nasierowska zmarła wczoraj w Warszawie, miała raka mózgu.
Przeczytaj fragmenty "Fotobiografii"