http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Solą w oczy

Magdalena Grochowska, Gazeta Wyborcza
2011-09-27, ostatnia aktualizacja 2011-09-26 23:18

Chcąc uniknąć rzezi, Polacy powinni dostrzec szansę dla kraju w przekształcaniu komunizmu. Oto jego credo. Dziś dwudziesta rocznica śmierci Stefana Kisielewskiego

Stefan Kisielewski w swoim warszawskim mieszkaniu, kwiecień 1988 r.
Fot. Piotr Kłosek/FOTONOVA EAST NEWS
Stefan Kisielewski w swoim warszawskim mieszkaniu, kwiecień 1988 r.
W pejzażu Polski powojennej stanowił zjawisko jedyne w swoim rodzaju. Pisarz Wojciech Karpiński określił je mianem "kisielizmu". To trzeźwe widzenie polityki, wyjście poza trumny Dmowskiego i Piłsudskiego, próba przezwyciężenia obu tych postaw.

Publicysta, prozaik, krytyk muzyczny, kompozytor. Mawiał, że miał dwóch naczelnych - Giedroycia i Turowicza. W 1936 r. nawiązał współpracę z Jerzym Giedroyciem, publikując w jego "Buncie Młodych", a po Październiku '56 - w paryskiej "Kulturze". W "Tygodniku Powszechnym" Turowicza publikował od początku istnienia pisma do 1989 r. Dla trzech pokoleń czytelników było oczywiste, że lekturę "Tygodnika" zaczyna się od felietonu Kisiela.

Związany ze środowiskiem świeckich katolików skupionych wokół Znaku. Poseł z koła Znak w latach 1957-65. Wzorzec postawy neopozytywistycznej.

Jego uniwersytetem politycznym było Powstanie Warszawskie. Przystąpił doń, ale został ranny już w pierwszych dniach. Odbrązowił ten zryw w tekście zamieszczonym zaraz po wojnie w "Tygodniku". I wywołał burzę.

Układ sił w powojennej Europie uważał za "niezachwiany monolit". W wyborze między Rosją a Niemcami, na który Polska jest skazana, należy się zorientować na Moskwę. W tym sensie bliska mu była myśl endecka i przez lata snuł jej nić prorosyjską. Koncepcje "Kultury", która głosiła, że po upadku Imperium Sowieckiego powstaną na jego terenach wolne republiki, uznawał za utopię.

Chcąc uniknąć rzezi, Polacy powinni dostrzec szansę dla kraju w przekształcaniu komunizmu. Oto jego credo.

Kłócił się więc o skuteczność działań opozycyjnych, ale podpisywał protesty i ryzykował głową. Kpił z proroctw Giedroycia, ale uczciwie przyznawał, że niektóre się spełniają, jak choćby wspólny front robotników i intelektualistów w KOR, z którym podjął współpracę. Od 1977 r. publikował w drugim obiegu.

Nieustraszony, był solą w oku władzy.

U progu Marca '68 ogłosił, że kultura w Polsce podlega dyktaturze ciemniaków i upomniał się o literaturę emigracyjną. Został usunięty ze Związku Literatów Polskich i objęty zakazem druku. W apogeum wydarzeń marcowych pobity na Rynku Starego Miasta przez "nieznanych sprawców". Od jesieni 1976 r., ignorując groźbę represji, zamieszczał w "Kulturze" felietony sygnowane "Kisiel". "Jedyny publicysta polski naprawdę z odwagą i charakterem" - pisał o nim Giedroyc w latach 50.

W stanie wojennym gromił kult bohaterstwa. Okrągły Stół potraktował jako zbiór pobożnych życzeń bez pokrycia, bez dopracowanego projektu ekonomicznego.

Umysł suwerenny. Wieczny prowokator. Wygłaszał sądy na przekór swoim czasom, modom, salonom i konformizmom. Drażnił. Giedroycia nazywał z irytacją: "Maniakalny Książę". Zespół "Tygodnika" kąsał w swym dzienniku i felietonach. A w wolnej Polsce się z nim rozszedł.

U kresu PRL współtworzył konserwatywno-liberalną Unię Polityki Realnej. Jego dotychczas zdroworozsądkowe prokapitalistyczne myślenie nabierało barw wolnorynkowego radykalizmu. Wpadał w ekstremizmy i był już innym Kisielem.

Historyk idei Marcin Król powiedział o nim: "Jakież to smutne i jakie typowe dla polskiej kultury, że jeden z jej najwybitniejszych reprezentantów pozostaje człowiekiem niespełnionym".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 3
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów