http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Konsumenci anarchii

Dorota Jarecka
2011-09-09, ostatnia aktualizacja 2011-09-12 11:32

Perfomance 'Przyczynek do anatomii złego smaku' Oskara Dawickiego
Perfomance 'Przyczynek do anatomii złego smaku' Oskara Dawickiego
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Chcesz działać na rzecz społecznej zmiany? Nie rozprawiaj o tym godzinami, ale pomóż bezdomnemu. To jest prawdziwe wyzwanie.

'Rząd reprezentowany przez Ministra Zdrojewskiego usiłował jeszcze wczoraj za plecami obywateli wprowadzić do naszego kraju GMO i oddać rolnictwo w ręce korporacyjnych zbrodniarzy. I tę batalię wygraliśmy' (z ulotki rozdawanej przez Pomarańczową Alternatywę w czasie EKK)
Fot. Agata Saraczyńska/ Agencja Gazeta
'Rząd reprezentowany przez Ministra Zdrojewskiego usiłował jeszcze wczoraj za...
'Wege zur Behandlung von Schmerzen'- antyfontanna. Instalacja Mirosława Bałki w Pawilonie Czterech Kopuł
Fot. Sławomir Pawłowski / Agencja Gazeta
'Wege zur Behandlung von Schmerzen'- antyfontanna. Instalacja Mirosława Bałki w...
Waldemar Fydrych 'Major' zorganizował happening z powodu niezaproszenia go do udziału w Europejskim Kongresie Kultury
Fot. Agata Saraczyńska / Agencja Gazeta
Waldemar Fydrych 'Major' zorganizował happening z powodu niezaproszenia go do...
ZOBACZ TAKŻE
Wydarzenia z dziedziny sztuk wizualnych w ramach Europejskiego Kongresu Kultury odbywają się pod hasłem "Sztuka jako narzędzie zmiany społecznej". Trudno o bardziej aktualnie postawiony problem. Czy sztuka naprawdę bierze udział w procesach społecznych, czy ma na nie jakikolwiek wpływ? Nie można jednak uchylić innego pytania, np. jaki ma sens ozdabianie kongresu wydarzeniami artystycznymi, które po czterech dniach zostaną zamknięte, zaś ich publiczność będzie raczej ograniczona do gości kongresu?

Hasłem wystaw jest społeczna zmiana, a więc krytyka obecnego systemu politycznego i ekonomicznego. W przemówieniu otwierającym EKK przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek zadeklarował, że choć anarchia w życiu społecznym nie jest sprawą pożądaną, od sztuki należy jej oczekiwać, podobnie zresztą jak radykalizmu. Co jeszcze w tej sytuacji mogą zdziałać artyści?

Ironicznie można powiedzieć, że szansę na anarchię mają już tylko ci, którzy nie zostali tu zaproszeni, jak Waldemar "Major" Fydrych, legendarny przywódca Pomarańczowej Alternatywy, który w czwartek, w dniu otwarcia kongresu, stał przed Halą Stulecia, demonstracyjnie bojkotując jego otwarcie. Towarzyszyła mu kontestująca mainstreamowe wydarzenia artystyczne grupa The Krasnals w pomarańczowych strojach i kagańcach. Ktoś z nich trzymał w ręku figurkę pomarańczowego krasnala, prezent od Majora, który z kolei rzucił: "Za mało jest dzisiaj artystów, za dużo kuratorów".

Wędrówkę po artystycznych wydarzeniach kongresu zaczynam od wystawy pod tytułem "10x10" . Rzeczywiście, kuratorów tutaj dostatek. Pomysł wystawy polega na tym, że dziesięciu wybitnych i znanych kuratorów sztuki współczesnej zaprosiło dziesięciu kuratorów młodszych i mniej znanych, a ci młodsi dopiero zaprosili artystów. Rezultatem jest dziesięć niewielkich wystaw składających się na jedną dużą. Mieści się ona w Pawilonie Czterech Kopuł, zaniedbanym budynku z początku XX wieku tuż obok Hali Stulecia. Podoba mi się pomysł rozpuszczenia kuratorskiej odpowiedzialności. Bo z jednej strony jest to wystawa, która ma aż dwudziestu kuratorów, ale z drugiej tak jakby nie miała żadnego. Nie ma jednej głowy, która by tym wszystkim rządziła, prócz pomocy, ale tylko organizacyjnej, ze strony BWA we Wrocławiu. System był demokratyczny. Młodzi mieli absolutną dowolność zapraszania artystów, których lubią i cenią.

Skutkiem tego powstało jakby małe, chaotyczne biennale sztuki współczesnej. Z typowymi dla niego gatunkami i formami. Na wystawie grupy ProstoRoż z Lublany można np. wziąć udział w filmowym karaoke. Dwie młode słoweńskie artystki urządziły tu prowizoryczne studio filmowe, gdzie można się wcielić w postaci z "Popiołu i diamentu". Na ciekawej wystawie młodej paryskiej kuratorki Marty Kirszenbaum zobaczymy m.in. film duńskiej grupy Superflex, z hipnotyzerem prowadzącym terapię dla biznesmenów zestresowanych światowym kryzysem. Jak widać, dominuje różnorodność, pomysłowość, wolność.

Z całej tej grupy wystaw najczęściej wracałam jednak do przestrzeni, którą zajęła słowacka kuratorka Ivana Komanicka. Wydaje mi się, że ona właśnie wyszła poza to, czego się oczekuje od takiej "kongresowej" wystawy, wychodząc jednocześnie poza granice tylko artystycznej anarchii. Komanicka zaprosiła np. do Wrocławia słowackiego artystę starszego pokolenia Milana Adameiaka, człowieka kompletnie "spoza układu". Ten twórca muzyki eksperymentalnej, uczestnik ruchu konceptualnego lat 70., kiedyś członek Akademii Nauk, dzisiaj nie ma ani stałej pracy, ani żadnych dochodów. Ostatnio przez kilka lat był bezdomny. I nie wiadomo, co by się z nim stało, gdyby nie pomoc innego słowackiego artysty Michala Murina.

Komanicka opowiada historię wyciągnięcia go z dna, podania pomocnej ręki. Dzisiaj razem przyjechali do Wrocławia. Murin w bagażniku swego samochodu przywiózł część, ogromnego podobno, archiwum Adameiaka i trochę własnej dokumentacji. Na zdjęciu pokazuje mi niewielki domek, który przed rokiem oddał swemu przyjacielowi w górach niedaleko Bańskiej Bystrzycy, kiedy z poprzedniego lokum został on przemocą wyrzucony. To wszystko jest niezwykłe, nie dlatego, że wystawa zajmuje się tematem wykluczenia, ale dlatego że pokazuje rzadki dzisiaj moment solidarności, pomocy. Chcesz działać na rzecz społecznej zmiany? Nie rozprawiaj o tym godzinami, ale pomóż bezdomnemu. To jest prawdziwe wyzwanie.

W swoim przemówieniu Jerzy Buzek podkreślił: anarchia tak, ale niech ogranicza się tylko do sztuki. A gdyby tak wyjść poza sztukę? Wtedy tracimy bezpieczeństwo. Jak stracił je węgierski artysta Janos Sugar, przeciw któremu wytoczono proces za wandalizm. Został skazany, teraz odwołuje się od wyroku. W 2008 r. w ramach zbiorowej wystawy - na zewnętrznej ścianie galerii, w której się odbywała - zrobił graffiti: "Wash Your Dirty Money With My Art", czyli: "Wypierz brudne pieniądze za pomocą mojej sztuki". Niestety, jeden ze sponsorów wziął to do siebie i wytoczył artyście proces. We Wrocławiu Sugar odbił ten szablon na ścianie, pod spodem postawił szablon i spray. Jeśli masz odwagę, proszę, weź szablon i zrób graffiti na mieście. Nie wiem jak inni, ja nie wzięłam.

Wracając do pytań początkowych: sztuka to ozdoba czy kontestacja kongresu? Mirosław Bałka pokazuje tu instalację "Wege zur Behandlung von Schmerzen" ("Sposoby radzenia sobie z bólem"). To niezwykła praca: wielki blaszany kontener, do którego z hukiem zwala się z umieszczonej pod sufitem rury kanalizacyjnej brudna brązowa woda, ściek. To zamknięty obieg, ta sama woda jest z powrotem pompowana do góry. Komunikat jest niewątpliwie krytyczny - możemy do woli dyskutować bolesne problemy współczesnej kultury, to jednak nigdzie nas nie przesunie, świat pozostanie taki, jaki był. Jednak czy włączenie tej instalacji w ramy kongresu nie osłabia jej przesłania? Pokazuje przecież granice dopuszczalnej krytyki.

Zdecydowanie bardziej podstępnie zachował się Oskar Dawicki, zapraszając gości na performance pod tytułem "Przyczynek do anatomii złego smaku". Po przywitaniu gości w stylu kongresowej lub telewizyjnej konferansjerki, artysta zaprosił publiczność do stołu, gdzie czekały na nas dania niezwykle wyrafinowane i jednocześnie niesmaczne - kulki czekoladowe z czosnkiem, kanapki ze spalonych tostów i wódka o smaku mięsa, przygotowane według receptur znajomego antropologa z Oksfordu. Wszyscy podjęliśmy grę, podchodząc do stołów, odgrywając rytuał znany z wernisaży, który jednak tym razem nigdzie nie prowadził ani niczego nie maskował, sam w sobie był sztuką. Dla mnie był to komentarz na temat języka, którym mówi się dzisiaj o sztuce, a który potrafi świetnie łączyć ze sobą anarchię i komercję. Jedząc te niezbyt dobre, a jednocześnie atrakcyjne kanapki (atrakcyjne właśnie dlatego, że niedobre) staliśmy się dokładnie tym, czego od nas się w takiej sytuacji oczekuje: konsumentami anarchii. Nie wchłonęliśmy jej aż tyle, żeby zmieniać podstawy świata, ale wystarczająco, by poczuć zadowolenie z możliwości wyrażenia niezgody. Jeśli są jakieś ograniczenia sztuki krytycznej pokazywanej w ramach kongresu, Oskar Dawicki pokazał je znakomicie.

Wystawy "10 x 10" i "Wege zur Behandlug von Schmerzen" w Pawilonie Czterech Kopuł czynne są do 11 września, pozostałe wydarzenia na www.culturecongress.eu

O Europejskim Kongresie Kultury pisał też Roman Pawłowski

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':