http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Republika z Woodstock

Artur Łukasiewicz, Zielona Góra
2011-08-03, ostatnia aktualizacja 2011-08-03 18:01

Jutro rozpoczyna się XVII Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. - Dziś to już festiwal wpisany w europejski kalendarz. Idziemy do przodu, ale jedno się nie zmieni - wejście wciąż jest za darmo - mówi Jurek Owsiak

Przystanek Woodstock 2010
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Przystanek Woodstock 2010
SONDAŻ
Jak oceniasz festiwal Woodstock?

To wspaniała inicjatywa
Koncerty jak koncerty. Komercja
To psuje młodzież
Nie interesuje mnie to

Przystanek Woodstock to już jeden z największych festiwali rockowych w Europie, ale wciąż się rozrasta. W tym roku pole festiwalowe powiększyło się o blisko 100 ha. Teren byłego poligonu sprawdzili saperzy. Jurek Owsiak, szef Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, organizatora Woodstocku, spodziewa się rekordowej frekwencji (w ub.r. przyjechało blisko 400 tys. ludzi).

Od kilku lat Woodstock przechodzi metamorfozę. Dominują koncerty zagranicznych zespołów z USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Bywają stare gwiazdy - Die Toten Hosen czy The Stranglers. Odchodzi w przeszłość subkulturowa, bardziej zbuntowana publiczność. Dziś na polu namiotowym nie zobaczy się jak dekadę temu punków śpiących w śmietnikach, wyścigów śmieciarek i podwędzonych wózków z marketów.

Pole namiotowe nadal jest za darmo, ale wybredni mogą rozbić się też na płatnym campie z prysznicami, czystymi toaletami i barem z ciepłymi przekąskami (30 zł za noc). Symbolicznym dopełnieniem nowych czasów będzie w tym roku obecność marketu Lidl w woodstockowym miasteczku. Złośliwi komentują, że to ostateczny krok do komercjalizacji festiwalu.

- Woodstock się zmienia i rozwija w międzynarodowym kierunku - odpiera zarzuty Jurek Owsiak. - Nie możemy zapraszać tysięcy ludzi wciąż na to samo. Kiedy zdecydowaliśmy się na powtórki sprzed lat, z Gangiem Olsena i T.Love jako gwiazdami, złośliwi mówili, że robimy skansen. Z jednego się nie wycofujemy - festiwal jest za darmo. A co do wątku handlowo-gastronomicznego, to chcieliśmy współpracować z miejscową, kostrzyńską inicjatywą. Nie udało się. Były kłótnie, bo ktoś za mało bigosu sprzedał! Puściliśmy handlowe wici, zgłosił się Lidl i robi sklep. Nie będą już musiały pielgrzymki ciągnąć po drogach do miasta. Zrobi się bezpieczniej.

Woodstock od niedawna należy do Yourope (Stowarzyszenia Festiwali Europejskich). Fundacja płaci składki, radzi się, jak podpisywać umowy z wykonawcami, jak promować festiwal w Europie i poprawiać bezpieczeństwo. W rankingu 64 europejskich letnich festiwali przygotowanym przez agencję komunikacyjną Havas sklasyfikowano Woodstock na wysokim 12. miejscu. W pierwszej dwudziestce obok kostrzyńskiej imprezy znalazły się Coke Live Music Festival, Open'er oraz Off Festival. Według Havasu największą zaletą Woodstocku jest "efektywność". Za niewielkie pieniądze - budżet sięga ok. 5 mln zł - kilkusettysięczna publiczność może usłyszeć porządne rockowe koncerty. Stosunkiem wydatków do otrzymanej jakości Woodstock bije konkurentów na głowę. W tej kategorii festiwal znalazł się na pierwszym miejscu, wyprzedzając Off Festival i Open'er. W dodatku ewenementem jest darmowy charakter festiwalu.

W rankingu podkreślano też dobrą lokalizację Woodstocku (niedaleko do 15-tysięcznego miasta, blisko granicy z Niemcami), imprezy około festiwalowe (Akademia Sztuk Przepięknych), dobrą komunikację (PKP uruchamia kilkadziesiąt dodatkowych składów), dwie sceny (duża i folkowa), dobrą kampanię informacyjną. Woodstock pod tymi względami znalazł się na trzecim miejscu. Ustępuje tylko Oya Festival pod Oslo i legendarnemu Glastonbury.

Woodstock zyskuje też poważnych sponsorów. Trzeci dzień tegorocznego festiwalu z koncertami Gentleman & The Evolution i The Prodigy opłaca portal Allegro.

W klimacie AC/DC i Iron Maiden

- Podglądamy kilkadziesiąt festiwali. Wysyłamy pytania o dostępność do zespołów. Wysyłamy też zdjęcia i DVD z Woodstocku. Pozwalam sobie zawsze na uwagę: to nie jest fotomontaż. I to przekonuje - mówi Jurek Owsiak. - Świetną reklamę robią nam ci, co tu grali. Wokalista Papa Roche przekazał światu fantastyczną opinię - "ludzie, może i widzieliście sto festiwali, ale czegoś takiego nie ma w innym miejscu świata, zagraliśmy koncert życia". Nie szarpiemy się na gwiazdy, co pochłoną cały szmal na festiwal. To nie są kapele, które sprzedają miliony płyt, ale gwarantują poziom i porządnego rocka.

W tym roku będzie dużo ciężkiej metalowej muzyki. To powinno skusić tysiące fanów z Niemiec. Przyjedzie m.in. ceniony za Odrą zespół Heaven Shall Burn. Marcus Bischoff i spółka grają melodic death metal/metalcore. Nazwę zaczerpnęli od blackmetalowego Marduka, z zastrzeżeniem, że daleko im do fascynacji satanizmem. Ich muzyka i szyld jest, jak zapewnia grupa, raczej polityczną prowokacją. Płyta "Whatever It May Take" z 2002 r. traktuje na przykład o antynazistowskim ruchu Białej Róży w III Rzeszy.

Będzie też Helloween, jedna z ikon niemieckiego power metalu. Grupa brzmi trochę jak Iron Maiden za najlepszych czasów. Fani mogą liczyć, że za sprawą Andiego Derisa usłyszą takie przeboje jak "I Want Out, Future World" czy też "If I Could Fly".

Zza oceanu przyjeżdżają Dog Eat Dog (weteran gatunku rapcore/crossover) i kalifornijska Zebrahead, która miesza punk z funkiem i rapem. Zespół łomocze w tekstach amerykańskie mieszczaństwo, sam tytuł jednej z płyt - "Stupid Fat Americans" - mówi już niemal wszystko.

Szybkie granie z Wielkiej Brytanii gwarantuje Skindread. Wokalista Benji Webbe z towarzyszami w swojej muzyce dokonali karkołomnej fuzji heavy metalu, punk rocka oraz reggae. Sam zespół często mówi o swej twórczości jako ragga metal albo nu- reggae.

Wydarzeniem może być koncert Airbourne. Australijska kapela brzmi jak młodsza kopia AC/DC. Bracia Joel i Ryan O'Keeffe nic sobie z porównań do dokonań bardziej znanych braci Youngów nie robią. Mało tego, są z tego dumni.

Przystanek Republika

W tym roku mija 30 lat od powstania Republiki i dziesięć lat od śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Zespół ostatni raz wystąpił pod szyldem Republiki dekadę temu na okolicznościowym spektaklu "Kombinat" podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Na Woodstocku stare piosenki przypomną z muzykami grupy Jacek Bończyk, Kasia Kowalska, Ania Dąbrowską, Litza i Kobra.



Zbigniew Krzywański, gitarzysta Republiki: - Nie mówmy o hołdzie, lecz o koncercie republikańskim. Zespół przecież nie istnieje i nie powstanie. Nasze piosenki zaczęły żyć własnym życiem. Nagrali je nawet klasyczny Kwartet Śląski i Grzegorz Turnau, nie mówiąc już o Kasi Kowalskiej. Nagrania przygotowuje ostra Agressiva 69. To piosenki, nie zespół będą bohaterem Przystanku Republika. Ludzie je pamiętają. Należą się im.

Zespół Ciechowskiego nigdy nie zagrał na Przystanku Woodstock.

Woodstock to także Akademia Sztuk Przepięknych. Z młodymi ludźmi spotykali się już Lech Wałęsa, abp Józef Życiński i Leszek Balcerowicz. W tym roku przyjeżdżają prezes NBP i były premier Marek Belka, aktorzy Jan Nowicki i Andrzej Grabowski oraz Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Z Ołdakowskim przyjeżdża grupa pracowników muzeum. Woodstkowiczom pokażą projekt "Miasto ruin", cyfrową rekonstrukcję Warszawy z 1945 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':