http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozmowa z Jimmym Collettim, perkusistą Agnostic Front.

redPor
2001-12-14, ostatnia aktualizacja 2001-12-14 00:00

Podczas czwartkowego (13 grudnia) koncertu Unity Fest wystąpiły trzy amerykańskie zespoły punkrockowe - Death Threat, The Distillers oraz Agnostic Front.

Agnostic Front - koncert w Warszawie sprzed dekady
Fot. Albert Zawada / AG
Agnostic Front - koncert w Warszawie sprzed dekady
ZOBACZ TAKŻE
Dwie i pół godziny ostrej, żywiołowej i niezależnej muzyki. Taki był koncert w napakowanej do ostatniego miejsca Proximie. W ramach cyklicznego festiwalu Unity Fest wystąpiły amerykańskie zespoły Death Threat, The Distillers oraz pomysłodawcy imprezy Agnostic Front

Łukasz Kamiński: Jaka jest idea Unity Fest?

Jimmy Colletti, perkusista Agnostic Front: Chodzi nam przede wszystkim o zjednoczenie sceny niezależnej, podzielonej na wiele odłamów muzycznych, politycznych cz światopoglądowych. Chcemy też organizować ten festiwal bez żadnych sponsorów czy pomocy z zewnątrz. Nie jest więc to impreza dochodowa.

To już jest czwarta edycja festiwalu. Myślisz, że choć trochę udało Wam się zjednoczyć scenę?

- Oczywiście. Co roku na Unity Fest pojawia się coraz więcej ludzi, punków, hardcore'owców i skinheadów.

Do Agnostic Front przylgnęła etykietka "ojcowie chrzestni hard core'a". Nie denerwuje Cię to?

- Mnie nic nie denerwuje. A to określenie traktuję jako komplement. Cieszę się, że ludzie doceniają to, co zrobiliśmy dla sceny niezależnej.

Jak przez 20 lat Waszej działalności zmieniała się scena hardcore'owa?

- Wszyscy dzielą ten czas na starą i nową szkołę hard core'a. A dla mnie to jest wciąż ta sama muzyka związana z tymi samymi emocjami i poglądami. Zupełnie niepotrzebne są te wszystkie określenia, opisy i nazwy. Ostatnio widziałem na ulicy plakat koncertowy, na którym obok nazwy zespołu było około 20 określeń jego muzyki, hard core, death, grind, speed.... itd. Trudno się w tym połapać.

Coś jednak musiało się zmienić?

- Skoro wszystko wokół ulega zmianom, to czemu akurat scena niezależna miałaby być wciąż taka sama? Dzisiaj ten rodzaj muzyki jest po prostu bardziej popularny, ma więcej odbiorców. Niektórzy się z tego cieszą. Inni, związani ze sceną, od dawna narzekają, że wciąż pojawiają się ludzie, których przyciągnęła wyłącznie moda i którzy, gdy się znudzą, to znikną.

Coraz trudniej też chyba określić granicę między niezależnością a komercją.

- Nie ma już takiej granicy. Tak naprawdę to wytwórnie niezależne są często gorsze od wielkich korporacji. Większa wytwórnia przynajmniej przez pierwsze pół roku traktuje cię dobrze. Ale w końcu i tak cię orżnie. Zresztą, jakie to ma znaczenie dla słuchaczy, kto jest wydawcą płyty? W końcu i tak wszystko sprowadza się do rzetelności i uczciwości wobec fanów. Są sytuacje, kiedy wytwórnia mówi, że musisz zmienić wokalistę, ponieważ jest brzydki i przez to nie kochają go nastolatki. Jeśli im ulegasz, jesteś mięczakiem. To samo dotyczy muzyki i tekstów. Nie można pozwolić, by ktoś inny za ciebie decydował.

Skoro tak, to dlaczego nie założysz własnej wytwórni?

- Próbowałem, ale nie stać mnie na to. Wiesz, czym tak naprawdę jest wytwórnia płytowa? Działa jak bank, a nawet jak mafia. Na początku są mili i finansują ci studio, promocję itp. Potem jednak trzeba to spłacać na ich warunkach.

Czy punk rock zmienił świat?

- Jeszcze nie, chociaż na pewno znacząco wpłynął na modę. Dziś po ulicy chodzą ludzie z kolorowymi włosami, kolczykami w nosie itp. i nikt ich nie zaczepia, podczas gdy jeszcze 15 lat temu za taki wygląd można było zostać zlinczowanym przez prawowitych obywateli. Ciekawy jest przypadek zespołów, które przeszły do dużych wytwórni, żeby szerzyć swoje niezależne przesłanie. Okazuje się jednak, że nic nie zmieniły, bo zaczęli ich słuchać ludzie, których bunt zupełnie nie interesuje. Po tylu latach istnienia punk wciąż nie jest muzyką mainstreamową i oficjalną.

I chyba nigdy nie będzie.

- Nie będzie. A wiesz dlaczego? Bo dzięki punk rockowi nie można nic sprzedać: ani kosmetyków, ani napojów, ani ubrań. Reklamodawcy nie są zainteresowani punkiem.





  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':