Rozmowa z "Książek. Magazynu do czytania" nr 18

Powiedziałem jej, że w dedykacjach, które przychodzą mi do głowy, odzywa się przeczucie, że kiedy książka się ukaże, jej już nie będzie. Nie jestem przesądny, ale nie chciałem kusić losu. Eva jednak prosiła, żebym zadedykował jej tę powieść. Bardzo mi przy niej pomagała. Napisałem więc: "Dla Evy, jak zawsze". Co może znaczyć, że nic się nie zmieniło i nie zmieni. Będę ją kochał nawet po jej śmierci.

Droga biegła na północ. Krajobraz stawał się coraz surowszy, mgła kładła się na mokradłach i wrzosowiskach. Jechałem wzdłuż trasy A9, z Inverness do Fearn. Znałem dobrze tę trasę z powieści Michela Fabera "Pod skórą". To na tej drodze ginęli młodzi mężczyźni, których zapraszała do swojego wozu piękna nieznajoma.

Fearn jest odludną szkocką wioską z pięcioma gospodarstwami i cichą, pustą stacją kolejową z jednym torem. Faber mieszka w dawnym budynku stacyjnym, trzy wykuszowe okna wychodzą wprost na peron. Zaglądam: za pierwszą szybą stosy książek, na parapecie kot. Za drugą podobny pokój zawalony książkami. Za trzecią kuchnia, a w niej pisarz. Macha do mnie i wskazuje na drzwi.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej