O godzinie 5.12 zadzwonił jeszcze, żeby mnie obudzić. Potem widziałem start samolotu prezydenckiego - mówi przyjaciel Stanisława Zająca senator Zdzisław Pupa.
Znali się od kilkudziesięciu lat. Byli na tyle bliskimi przyjaciółmi, że w sobotę senator Pupa pojechał do żony Stanisława Zająca do Jasła, żeby podtrzymać ją na duchu. Senator Zając osierocił dwoje dzieci.
Na Podkarpaciu wszyscy o nim mówią - Zając to był fenomen. To polityk, który podczas wyborów zawsze bił rekordy popularności. Osiągał jedne z najlepszych wyników w kraju. Cztery razy zostawał posłem. Zawsze z list prawicowych ugrupowań. Najpierw, w 1991, na pierwszą kadencję parlamentu z listy Wyborczej Akcji Katolickiej. W trzeciej kadencji był wicemarszałkiem Sejmu. Później związał się z PiS. W 2005 roku startował z listy tej partii do Sejmu. Mandat poselski zdobył też w roku 2007.
Gdy w 2008 roku niespodziewanie zmarł senator PiS z Jarosławia Andrzej Mazurkiewicz, PiS wystawił Zająca. Zdobył ponad 40 tysięcy głosów. W nagrodę został przewodniczącym klubu PiS w Senacie.
Działał też w samorządzie. W latach 2002-05 był radnym sejmiku wojewódzkiego. Gdy przemawiał, wszyscy słuchali. Zawsze w sposób stonowany, merytoryczny.
Przeszedł też w tym czasie poważną chorobę, ale zwalczył ją i wrócił do polityki.
Był świetnym prawnikiem, ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był sędzią, ale w latach 70. zrezygnował z tego stanowiska. Praktykował potem jako adwokat. Wielokrotnie bronił w procesach politycznych. Do praktyki adwokackiej wracał w przerwach między kadencjami.
Był też jedną z czołowych postaci Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Prezesował tej partii w latach 2000-02.
Angażował się w ważne sprawy Podkarpacia, m.in. w powołanie Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jak nikt inny zabiegał o budowę zbiornika wodnego Kąty - Myscowa na rzece Wisłoka. W partii miał mocną pozycję. Mówiło się, że jest zaprzyjaźniony z prezydentem Lechem Kaczyńskim.
- Niektórzy postrzegali go jako surowego pana, takiego niedostępnego. W rzeczywistości był wesoły, żartobliwy. I miał, powiedziałbym, miękkie serce. Dostrzegał możnych, ale pochylał się z troską także nad najsłabszymi. Ludzie przychodzili do niego z różnymi problemami. To był chyba klucz do jego sukcesów w wyborach - mówi senator Pupa.
Źródło: Gazeta Wyborcza