- Dwa lata temu otarł się o śmierć. Po ciężkiej operacji stwierdził, że drobiazgi nie mają w życiu znaczenia. Obiecał sobie, że będzie odtąd dbał tylko o rzeczy najważniejsze - wspomina posłanka Krystyna Skowrońska (PO).
W prezydenckim samolocie do Katynia miało Leszka Deptuły nie być. Jego klub PSL dostał trzy miejsca, dostali je Wiesław Woda, Edward Wojtas i Stanisław Żelichowski, szef klubu.
- Parę dni temu Leszek przyszedł do mnie i powiedział, że musi być w Katyniu - mówi Żelichowski. - Nie pytałem dlaczego; zrozumiałem, że ma tam kogoś bliskiego. Leszek nigdy mnie o nic nie prosił, a zawsze mogłem na niego liczyć, nie uchylał się od najcięższych prac. Ustąpiłem mu więc swoje miejsce.
- Leszek bardzo cieszył się na ten wyjazd - poseł Skowrońska z trudem powstrzymuje łzy. Choć należeli do różnych partii, znali się od lat i lubili. Oboje mieszkają w Mielcu. Chodzili do jednego liceum, ich rodziny się znały. - Zapamiętam go jako człowieka zaangażowanego w działalność publiczną, ale wiem też, jak bardzo kochał żonę Joannę, jak był dumny z synów - Tomasza i Michała. Bardzo im współczuję.
Leszek Deptuła był z wykształcenia lekarzem weterynarii. Lekarską praktykę w Wadowicach Dolnych zakończył dopiero w 2002 r., gdy został marszałkiem województwa podkarpackiego. Wielu wtedy pytało: kim jest ten Deptuła? Czy on sobie, aby poradzi?
Szybko się uczył, z podniesionym czołem odpierał polityczne ataki, potrafił dogadać się z radnymi sejmiku.
- Zapamiętam jako marszałka, który wprowadzał Podkarpacie do Unii Europejskiej - wspomina poseł Jan Bury, szef podkarpackiego PSL.
Nie porzucił zupełnie weterynarii, był wiceprezesem Krajowego Sądu Lekarsko-Weterynaryjnego.
W 2007 r. został posłem. Kilka miesięcy temu został członkiem speckomisji badającej nielegalne naciski na służby specjalne w czasach rządów PiS. Złościł się, że komisja grzęźnie w wewnętrznych sporach, zamiast wyjaśniać sprawę. Mówił "Gazecie": - Aby dobrze pracować w tej komisji, trzeba mieć tzw. nosa. A wydaje mi się, że ja go mam.
Ostatnio angażował się w promocję pomysłu budowy drogi ekspresowej z Rzeszowa do Warszawy. Mówił: - Ta droga to marzenie, ale przecież całe życie składa się z marzeń.
Źródło: Gazeta Wyborcza