Słynął z ciętego języka, zdecydowanych poglądów i pracowitości. W sobotę obchodziłby 70. urodziny.
Skończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim, tu obronił doktorat i tu kilkadziesiąt lat wykładał. Członek NSZZ "Solidarność" w latach 80., a po przełomie 1989 r. ekspert senackiej komisji praw człowieka i praworządności. W latach 1991-95 konsul generalny RP w Londynie, potem wykładowca na Uniwersytecie Cambridge.
Rzecznikiem praw obywatelskich został z rekomendacji PiS w 2006 r. Wcześniej kandydował z list tej partii do Parlamentu Europejskiego. Jego sympatie polityczne i deklarowane poglądy budziły kontrowersje po lewej stronie sceny politycznej i wśród części prawników. Kochanowski był zagorzałym krytykiem kodeksu karnego z 1997 r., współautorem programu reformy wymiaru sprawiedliwości, który realizowany był za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Stworzył i kierował fundacją Ius et Lex oraz pismem o tej samej nazwie skupiającym autorów o zbliżonej filozofii prawa.
"Nie ma praw i wolności bez sprawnie funkcjonujących instytucji silnego państwa prawnego - tworzonego przez wolnych obywateli. Nie ma wolnych obywateli i silnego państwa, bez społeczeństwa obywatelskiego, które promuje cnoty obywatelskie i poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne" - mówił w Sejmie, obejmując funkcję rzecznika.
Był zwolennikiem lustracji - "prawda i jawność są nadrzędnymi wartościami życia publicznego" - ale bronił pomówionych do dochodzenia swych praw przed sądami. Dlatego krytykował raport z likwidacji WSI, który nie dawał w nim wymienionym możliwości kwestionowania jego treści. Był też przeciwny sankcjom karnym w procesach za słowo. Ale bronił przedstawicieli władzy, gdy jego zdaniem dziennikarze nadużywali wolności, stosując tzw. prowokację. Wsparł ekologów występujących w obronie Doliny Rospudy.
Pewnie w zapomnienie pójdzie jego zdumiewająco zaciekły spór z minister zdrowia Ewą Kopacz o sprowadzenie szczepionek przeciwko świńskiej grypie. Kochanowski, który sam zachorował, żądał ścigania minister.
Były rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll wspomina: - Pamiętam, jak mój mistrz, prof. Wolter, na początku lat 60. zwrócił mi uwagę na artykuł dr. Kochanowskiego o związku przyczynowym. Bardzo ważne i odważne były jego artykuły pisane z mec. Tadeuszem de Virion w początkach stanu wojennego, w których kwestionował legalność skazywania przez sądy na mocy dekretu o stanie wojennym za czyny popełnione w dniach przed ogłoszeniem dekretu. Później nasze drogi się rozeszły, ale to nie ma dziś znaczenia.
Prof. Zoll wysoko ocenia wystąpienia Kochanowskiego jako rzecznika do Trybunału Konstytucyjnego, które pozwoliły wyeliminować szereg niekonstytucyjnych przepisów, oraz jego współpracę z krajami Europy Wschodniej, a także azjatyckimi, która miała na celu upowszechnianie tam standardów demokratycznych.
Dwa lata temu Janusz Kochanowski przyłączył się do skarg rodzin katyńskich zakomunikowanych Rosji przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.
Zostawił córkę i syna, prawników.