Łódź, dnia 20 czerwca 2007 roku. Godz. 10.26.
Rafał Słownikowski , prokurator Prokuratury Okręgowej w Łodzi z udziałem protokolanta Anny Kuzierskiej oraz przy udziale pełnomocnika pokrzywdzonego adw. Stanisławy Mizdry na podstawie art. 177 § 1 i art. 143 § 1 pkt 2 kpk przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka.
Tożsamość świadka stwierdzono na podstawie dowodu osobistego serii i nr (...) wydanego w dniu (...) roku przez Prezydenta Miasta (...).
- imię i nazwisko: Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan
- nazwisko rodowe: Kaczmarczyk
- Imiona rodziców: (...)
- Data i miejsce urodzenia: (...)
- Miejsce zamieszkania: (...)
- Adres dla doręczeń w kraju (art. 138 kpk) (...)
- Zajęcie: asesor prokuratorski
- Wykształcenie: wyższe
- Karalność za fałszywe zeznania: wg oświadczenia nie karana
- Stosunek do stron: obcy
Świadka i uczestników przesłuchania uprzedzono o jednoczesnym utrwalaniu czynności za pomocy urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk, tj. nagrywarki DVD marki Panasonic DMR-E55 o nr ser. VV41A001144 wraz z urządzeniem VEGASTAR Silver (wyposażony w kamerę multimedialną oraz dwa mikrofony cyfrowe) (art. 147§ 1-4 kpk). Zarządzono włączenie urządzenia rejestrującego.
Świadka uprzedzono o odpwiedzialności karnej za fałszywe zeznania (art. 233 §1 kk), co świadek potwierdza własnoręcznym podpisem (art. 190 kpk):
Przed przystąpieniem do czynności pouczono świadka oraz przypomniano uczestnikom o odpowiedzialności karnej z art. 241 par. l kk. Nadto prokurator oświadczył, iż nie wyraża zgody na rozpowszechnienie publiczne wiadomości z postępowania przygotowawczego, a w tym z tego przesłuchania.
Na pytania, co świadkowi wiadomo ws. przygotowania decyzji o zatrzymaniu Barbary Blidy, w tym też decyzji o sposobie zatrzymania i utrwaleniu tej czynności procesowej, jak również w przedmiocie faktycznych i prawnych podstaw zatrzymania Barbary Blidy, świadek zeznaje co następuje:
Ja zostałam delegowana do wydziału śledczego w styczniu 2007 r. - od 11 stycznia. Pierwsze spotkanie miałam z panem naczelnikiem, który powiedział mi że m.in. będę do sprawy 25/06. Zapoznałam się z aktami, po czym było spotkanie, które pamiętam jako pierwsze. Była na nim czwórka nas referentów, prokurator Wójcik, który był wtedy naczelnikiem i o ile się nie mylę, prokurator Kolaczek. To było chyba jedyne spotkanie, na którym był obecny. On jest zastępcą prokuratora okręgowego. Wtedy zostały podzielone wątki, które zostały wydzielone, zanim przyszłam do wydziału. One bazowały na zeznaniach pani Kmiecik i pana Ryszarda Zająca. Staraliśmy się je tematycznie połączyć, aby każdy miał grupę, która się w jakiś sposób łączy ze sobą. Piotrek Wolny dostał koszyk "węglówki", czyli wszystkich zdarzeń związanych z nieprawidłowościami w obrocie węglem. Właściwie były to zdarzenia korupcyjne. Sebastian Głuch miał w swoich wątkach kwestie głównie dotyczące polityków, zarówno prawicowych jak i lewicowych. To nie były przestępstwa tylko korupcyjne, lecz związane z osobami publicznymi. Ja dostałam wątki, w których m.in. był wątek dotyczący przekazywania przez Barbarę Kmiecik prezentów Barbarze Blidzie. W tym mieściły się wszystkie rzeczy, które znajdowały się poza zarzutem oraz kilka innych wątków, które z uwagi na śledztwo nie widzę konieczności opowiadania o nich, bo nie są związane ze sprawą. Tomek Balas dostał wątki, które częściowo do niczego nie pasowały. Były to wątki gospodarcze. Każdy z nas pracował generalnie nad swoimi wątkami. W dużej mierze dokonywaliśmy sami czynności. ABW wykonywało te czynnności, które nie byliśmy sami technicznie zdolni zrobić. Każdy referent ustalał to własnym zakresie. Dyskutowaliśmy to ze sobą. Wynikało to z faktu, że było czterech referentów, a nadto z braku doświadczenia np. mojego, bo ja przyszłam z prokuratury rejonowej - z dochodzeń. Ja pracowałam nad swoimi lematami, właściwie równocześnie. Strasznie dymałam z tą robotą, bo koledzy mówili w żartach, że strasznie naprodukowałam materiałów. Właściwie każdy pracował nad swoimi rzeczami. Czasami odbywały się spotkania. Były one ustalone podobno raz w tygodniu. Były to ustalenia zanim przyszłam do wydziału. Skład tych spotkań był różny. Początkowo głównie chodził na nie Piotrek Wolny i Tomek Balas, bo generalnie cel był taki, żeby zdać relację, co się dzieje w sprawie i jakie są dalsze kroki, a oni byli najdłużej referentami, a my się dopiero wdrażaliśmy. Oni znali wszystkie wątki, a my wchodziliśmy w swoje tematy. Potem było to coraz trudniejsze i myśmy się w czwórkę czasem pojawiali, bo nie nadążaliśmy się szczegółowo orientować, co każdy z referentów w swoich wątkach robił. Jeśli chodzi o przełożonych, którzy brali udział w tych spotkaniach, to prawie zawsze był prokurator Wójcik i często było to spotkanie tylko z nim - takie robocze spotkanie, a czasem pojawiali się inni prokuratorzy: Prokurator Okręgowy Krzysztof Blach, Prokurator Apelacyjny Tomasz Janeczek, prokurator Piotr Gojny i chyba nikt więcej. Przy czym ja nie potrafię powiedzieć, kto z nich był na ilu spotkaniach. W pewnym momencie - nie pamiętam kiedy - była kwestia tego, co się krystalizuje i w jaką stronę. My referenci mieliśmy to przedstawić. Na pierwszy plan wysunęła się "węglówka", ponieważ tam najbardziej materiał dowodowy wykrystalizował się jednoznacznie. Pamiętam, że w zakresie moich wątków też pojawiła się jedna osoba, ale nie była to Barbara Blida, nie była z nią związana. W tym wątku w ogóle nie pojawia się nazwisko Barbary Blidy. Potem było bardzo dużo dyskusji, które nie umiem odtworzyć, na temat zarzutów, zatrzymań. Te dyskusje toczyły się między referentami i przełożonymi. Doszło do etapu, kiedy wydano postanowienia o zatrzymaniach, zarzutach i przeszukaniach. Wiem, że jeśli chodzi o kwestię realizacji zatrzymań, to ponad tydzień wcześniej był pan Hodurek u Piotrka Wolnego i przekazywał mu Piotrek wstępne ustalenia co do osób, które będą podlegać zatrzymaniu. Ja weszłam w czasie tej rozmowy. Mówiliśmy, że to jest taka lista na dzień dzisiejszy i że będziemy na bieżąco informować o naszych ustaleniach w tym zakresie. Fizycznie wszystkie postanowienia zostały wydane dzień przed planowanymi zatrzymaniami. Pamiętam, że się w swoim postanowieniu pomyliłam - tym nie związanym z Barbarą Blidą - i musiałam je zmieniać w ostatniej chwili. Odnośnie tych postanowień, to chyba pan Hodurek je odebrał. Wydaje mi się, że był z drugim funkcjonariuszem, ale z kim to nie mam pojęcia. Jeśli chodzi o cały proces prowadzenia sprawy, ja kontaktowałam się tylko z panem Hodurkiem, bo był naczelnikiem i taki numer otrzymałam na początku jak przyszłam, oraz z panem Karoniem. Z innymi funkcjonariuszami raczej nie miałam kontaktu bądź miałam, ale nie kojarzę ich nazwisk. Mogły być dwa lub trzy spotkania w Prokuraturze z funkcjonariuszami z ABW, na które ja zostałam poproszona. To właściwie tyle, jeśli chodzi o sposób zatrzymania, to nie podejmowaliśmy żadnych decyzji. Jak już to my między sobą debatowaliśmy, żeby było wszystko w porządku. Dla mnie to było coś nowego, taka duża realizacja. Ja byłam tym bardzo przejęta. Natomiast jeśli chodzi o filmowanie, utrwalanie, to dowiedziałam się z mediów. Jeśli chodzi o pierwszy etap zatrzymania, to było nim wydanie postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Zarzut dla pani Barbary Blidy wyłonił się z "węglówki" i chyba nikt z nas nie miał w tym zakresie wątpliwości. Ja nie chcę się wypowiadać za kolegów, ale tak by wynikało z naszych dyskusji. Natomiast konsekwencją tego były zatrzymania i tutaj była dyskusja duża. Jeśli chodzi o przesłanki czysto prawne, to myślę, że nie miałam wątpliwości co do zasadności. Natomiast jest chyba wiadome, że miałam zdanie odrębne. To znaczy to zdanie odrębne, które pojawia się gdzieś tam w dokumentacji, to było w czasie jednego ze spotkań nas referentów, gdzie ja szukałam kontrargumentów i starałam się pobudzić dyskusję, wszystkie za i przeciw. W efekcie któryś z kolegów powiedział: Dobra, tobie wpiszemy, że masz zdanie odrębne. To była taka mieszanka w sumie w pewnym sensie moich obaw generalnie związanych z realizacją. Ja na pewno byłam w stu procentach przekonana, że będą zatrzymania w "węglówce" i że będzie rozważane stosowanie wobec tych osób środków izolacyjnych. Ja to rozważałam realnie, nie hipotetycznie. Te było w czasie dyskusji gorącej, nie wiem, czy umiem ją odzwierciedlić. To był de facto też wycinek węgłówki...
(Pełnomocnik opuścił przesłuchanie.)
... i jeszcze na dodatek, gdzie było pośrednictwo, tzn. nie była jedna osoba.