http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Człowiek szczery na trzy litery... Tym

sand
2011-12-23, ostatnia aktualizacja 2011-12-23 17:24

Stanisław Tym
Stanisław Tym
Fot. Wojciech Surdziel / AG

- Żyjemy tylko raz, trzeba więc mieć trochę szczęścia, żeby ten jeden raz się udał - fragmenty rozmowy Agnieszki Kublik ze Stanisławem Tymem

ZOBACZ TAKŻE
O politykach:

Kiedyś narysowałem Macierewicza z pistoletem w ręku. Poza tym wyglądał normalnie, może oczy mu zrobiłem trochę bardziej bazyliszkowate. Do tego dałem podpis: "Człowiek, który wynalazł pierwszy w świecie pistolet z gazem ogłupiającym". Na moim rysunku uśmiechnięty wynalazca strzela sobie z tego pistoletu w łepetynę.



O teatrze:

W 1984 r. zostałem dyrektorem Teatru Bardzo Dramatycznego w Elblągu. Szykowaliśmy "Ożenek" Gogola. Tuż przed premierą aktor grający Koczkariewa zapadł na ciężką chorobę alkoholową. Reżyser, przyszedł do mnie i mówi: dyrektorze, nie mamy aktora, musi pan zagrać. Tak też się stało. Na premierę przyjechał mój przyjaciel Jurek Turek. Po przedstawieniu wszedł do mnie, płacząc ze śmiechu. - Stasiek, chciałem ci serdecznie podziękować, w życiu tak się nie śmiałem - powiedział. Rozbawiła go ta moja aktorska amatorszczyzna i nie ukrywał tego przede mną. Kompletnie nie nadawałem się na aktora teatralnego. Świderski miał rację. Choć oczywiście gdy mnie wyrzucał ze szkoły teatralnej, miałem do niego ogromny żal. Byłem już po drugim roku, czyli w połowie studiów. A że była to moja piąta próba zdobycia wyższego wykształcenia, więc poczułem, tym razem już definitywnie, że spadam w czarną dziurę. Zresztą co ja się będę tłumaczył. Wyobraża sobie pani, że gram dzisiaj króla Leara albo księdza Piotra i mówię ze sceny: "A imię jego będzie czterdzieści i cztery"?

O wykształceniu:

Mam amerykański stosunek do ludzi, czyli jeśli kogoś nie znam, to zakładam, że ten ktoś jest w porządku. Zdarza mi się rozczarować, ale tym bardziej doceniam, jeśli się nie rozczaruję. Z Jurkiem Dobrowolskim tak było, ze Staszkiem Bareją, z kilkoma przyjaciółmi z STS-u. Kiedy mnie pytają o studia, to mówię: - Oficjalnie nie mam żadnych, ale tak naprawdę ukończyłem dwie wyższe uczelnie, które nazywają się STS i Jerzy Dobrowolski, a potem jeszcze zrobiłem dyplom eksternistyczny u Staszka Barei.

O dzieciństwie:

Wychowywały mnie moje ukochane kobiety. Tata siedział w pracy - czy raczej stał, bo był fryzjerem - a ja pod opieką mamy i babci rozwijałem się do trzeciego roku życia. A potem już tylko rosłem, tak jak 98 proc. wszystkich chłopców na świecie. Bardzo lubię ten żart.

Cały wywiad w sobotę w Magazynie Świątecznym



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':