BBC News opisuje sytuację Yetriany Lopez, matki trzyletnich bliźniaków. Kobieta nie miała robionego badania USG w ciąży, więc nie wiedziała, że urodzi aż dwoje
dzieci. Idąc do szpitala, miała przygotowaną z mężem kwotę 500 dolarów, z trudem uciułane pieniądze, dokładnie tyle ile kosztuje pojedynczy
poród.
Gdy na świat przyszły bliźniaki szpital zażądał podwójnej opłaty. Jako że
rodzice nie mieli, położna zatrzymała jednego chłopca "jako zastaw".
Matka nie mogła odzyskać dziecka przez cztery miesiące. Rodzina zbierała gorączkowo brakujące pieniądze, a dług wciąż narastał, ponieważ szpital liczył za każdy dzień utrzymania chłopca dodatkowo.
Po tym czasie rodzice wnieśli opłatę w szpitalu, dziecka jednak nie zobaczyli. Powiedziano im, że trafiło w międzyczasie do innej rodziny.
Można powiedzieć, że Lopezowie mieli szczęście. Zawiadomiona
policja w końcu odnalazła malucha i rodzina jest w komplecie. Bardzo pomógł fakt, że mały jest identyczny jak jego brak bliźniak, nie mogło więc być żadnych wątpliwości, że to właśnie to
dziecko. Odnaleziony maluch natychmiast przyssał się do matczynej piersi.
W Indonezji bezpłatną opiekę w czasie ciąży i porodu mają tylko te kobiety, które oficjalnie zostaną zakwalifikowane jako "biedne". Specjaliści mówią, że niedoskonały system nie obejmuje wielu rodzin w potrzebie.