W eksperyment OPERA, który rozpoczął się w 2008 roku, zaangażowanych jest blisko 200 naukowców z 13 krajów świata. Pod koniec września zeszłego roku zespół opublikował w internecie szokujące wyniki pomiarów. Wynikało z nich, że subatomowe cząstki elementarne, zwane neutrinami, poruszają się w próżni szybciej niż światło. Neutrina mionowe wyprodukowane w ośrodku jądrowym CERN pod Genewą przelatywały 732 km pod powierzchnią Ziemi i przybywały do detektora podziemnego laboratorium we włoskim masywie Gran Sasso w Apeninach dokładnie o 60 nanosekund (miliardowych części sekundy) szybciej niż światło. - Jeśli to prawda, to naprawdę nie rozumiemy już niczego - mówił bezradnie jeden z teoretyków w CERN Ivaro DeRejula. I dodawał: - Dlatego na razie rozsądnie jest szukać błędu w pomiarze.
Okazuje się, że miał rację. W środę wieczorem internetowy serwis magazynu "Science" podał informację z pochodzącą z anonimowego źródła w zespole OPERA, że
fizycy znaleźli taki błąd. Podobno jeden z kabelków, który łączył odbiornik
GPS z komputerem, był obluzowany (za pomocą satelitów GPS były synchronizowane zegary w CERN i Gran Sasso, które mierzyły czas startu neutrin i końca ich podróży). Po poprawieniu zamocowania kabla, sygnał miał podróżować nim dokładnie o 60 nanosekund krócej - taką więc poprawkę należy wprowadzić do pomiarów, co sprawi, że przewaga prędkości neutrin rozpłynie się jak we mgle. I światło pozostanie najszybszym podróżnikiem we Wszechświecie.
Po ukazaniu się informacji na stronie "Science", naukowcy z OPERA wydali komunikat, który potwierdza, że znalezione zostały dwa możliwe źródła błędu w pomiarze prędkości neutrin i że oba problemy dotyczą właśnie pomiaru czasu. Komunikat stwierdza jednak, że jeden z tych błędów mógł wydłużyć mierzony czas przelotu neutrin, ale drugi - przeciwnie - skrócić. Jaki efekt nastąpił w rzeczywistości - to okaże się dopiero po powtórzeniu eksperymentu, do czego w tej chwili przygotowuje się zespół OPERA.
Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że Einstein może spoczywać w spokoju.