Alkohol sprawia, że nasz mózg zupełnie zmienia sposób odbioru sygnałów ze środowiska - szczególnie silnie u nastolatków. Holenderscy badacze przyznają, że rację mają konserwatywni rodzice, nie ci, co machają ręką mówiąc: ''i tak będzie pił, to niech pije ze mną". Dzieci, które mają zakaz - piją mniej
Dziś początek Wielkiego Postu. To tradycyjnie czas wyrzeczeń i postanowień na najbliższe kilka tygodni. Dla wielu - również tradycyjnie - jednym z takich postanowień jest odstawienie napojów alkoholowych. I nie jest to tylko kwestia zwyczaju czy wiary; od dawna zachęcają do tego lekarze, szczególnie specjaliści zajmujący się chorobami wątroby. To właśnie ten narząd jest wyjątkowo wrażliwy na nadmiar etanolu w naszym organizmie. Wątroba posiada jednak całkiem spore zdolności do samonaprawy. Jak wynika z badań, wystarczy już miesiąc abstynencji, aby mogła porządnie odpocząć. Wielki Post pasuje do tego jak ulał.
Nie temu jednak poświęcone jest najnowsze wydanie "Alcoholism: Clinical & Experimental Research" - głównego naukowego pisma poświęconego kwestiom związanym z nadużywaniem alkoholu. Jedna z pierwszych z zamieszczonych tam prac dotyczy m.in. zmian, jakie w mózgu powoduje alkohol. Zespół z Uniwersytetu w Nijmegen (Holandia) kierowany przez Sarę Pieters i Rebeccę de Leeuw przyjrzał się dokładnie procesom związanym z unikaniem (na przykład zagrożeń) i pożądaniem.
Kontrola popłaca
- U większości ludzi tendencje do unikania czegoś są zakodowane głęboko w mózgu i włączane automatycznie pod wpływem jakiegoś bodźca - tłumaczy autorka pracy Sara Pieters. - Na przykład na widok węża odruchowo cofamy się i staramy uciec. System pożądania działa podobnie, np. chce nam się pić, widzimy wodę, staramy się jej więc dosięgnąć. Odkryliśmy, że alkohol, a właściwie jego nadużywanie, bardzo wyostrza ten drugi układ. Innymi słowy, bodźce związane z alkoholem, wcześniej działające stosunkowo słabo, stają się coraz silniejsze i silniejsze, a człowiek jest na nie coraz bardziej wyczulony - dodaje Pieters.
Przykład? - Gdyby ustawić baterię butelek różnych napojów, w tym jedną po piwie, to w przypadku osoby nadużywającej alkoholu dla niej istnieć będzie tylko ta jedna butelka, tylko ją będzie widziała - wyjaśnia naukowiec.
Z badania wynika, że proces ten szczególnie szybko rozwija się u nastolatków.
To właśnie ta grupa wiekowa, a konkretnie 238 osób (120 dziewcząt i 118 chłopców) w wieku 12-16 lat, była głównym przedmiotem obserwacji holenderskich uczonych, którzy zbadali podejście rodziców do swoich pociech w kwestii dostępu do alkoholu.
Istnieją tu bowiem dwie teorie. Jedna - konserwatywna - głosi, że dostęp do alkoholu dla młodych osób powinien być wyraźnie ograniczony i kontrolowany. Zwolennicy drugiej - liberalnej - stoją na stanowisku, iż "owoc zakazany smakuje najlepiej", czyli zakazy nic nie pomogą, lecz tylko zachęcą młodych ludzi do sięgania po alkohol. Stąd wniosek - lepiej samemu pozwolić dziecku na sięganie po alkohol.
- Obserwując zarówno zachowania nastolatków, jak i pracę ich mózgu, stwierdziliśmy, że o wiele bezpieczniejsze jest podejście konserwatywne. Ścisłe kontrolowanie i ograniczanie dostępu dzieci do alkoholu miało wyraźne działanie ochronne, szczególnie w przypadku chłopców. Ich chęć sięgania po alkohol była słabsza niż w przypadku nastolatków, których rodzice nie kontrolowali w tym względzie - mówi Sara Pieters.
Picie bez ryzyka
Naukowcy ze słynnego Yale publikują z kolei wyniki badań wiążące picie z poziomem odczuwanego przez ludzi ryzyka.
W eksperymencie udział wzięło 20 studentów college'u (11 kobiet i dziewięciu mężczyzn), którzy regularnie spożywali duże ilości alkoholu. Grupę kontrolną stanowiło ich 21 rówieśników (15 kobiet, sześciu mężczyzn), którzy po alkohol sięgali rzadko.
Naukowcy za pomocą rezonansu magnetycznego dokładnie prześledzili pracę ich mózgu; w szczególności dwóch rejonów - kory czołowej i jądra ogoniastego.
- Z wcześniejszych badań wiadomo, że struktury te są wyjątkowo aktywne w sytuacjach związanych z dużym ryzykiem - pisze prof. Chiang-shan Li - główny autor pracy.
- Porównując te regiony u osób niepijących i tych nadużywających alkoholu, zauważyliśmy, że w przypadku tych drugich aktywność kory czołowej i jądra ogoniastego była wyraźnie mniejsza. Naszym zdaniem świadczy to o tym, że z natury mają one słabszą ocenę ryzyka w różnych sytuacjach. Są bardziej podatne na rozwój alkoholizmu, piją, bo nie doceniają zagrożeń związanych z alkoholem - pisze prof. Li.
Promile przemocy
Eksperci z kalifornijskiego Centrum Badań nad Prewencją postanowili po raz pierwszy w historii sprawdzić, jak na przemoc domową (jednego partnera w stosunku do drugiego) wpływa zagęszczenie barów w okolicy.
Pomiędzy lipcem 2005 a grudniem 2008 roku zespół kierowany przez Carol Cunradi zbierał dane z izb przyjęć i ostrych dyżurów stanu Kalifornia. Informacje te były porównywane z mapą zagęszczenia lokali serwujących napoje alkoholowe.
- Okazuje się, że istnieje wyraźny związek pomiędzy liczbą barów na danym terenie a liczbą zgłaszanych w izbach przyjęć przypadków przemocy wobec swojego partnera - pisze Cunradi.