W tym czasie lodowce dołożyły do wzrostu poziomu morza swoje 12 mm. Od dwóch dekad rośnie on ze średnią prędkością 3,19 mm na rok. Dlaczego szybciej, niż wynikałoby to z dopływu wody z lodowców? Ponieważ w związku ze zmianami klimatycznymi wywołanymi pompowaniem do atmosfery gazów cieplarnianych woda w oceanach robi się cieplejsza, przez co zgodnie z prawami fizyki zwiększa swą objętość.
Trzy czwarte topniejącego lodu spłynęło z Antarktydy i Grenlandii. Naukowcy byli zdziwieni, że w badanym okresie potężne pasma górskie w Azji - Himalaje, Pamir czy Tien-szan - w sumie traciły tylko 4 mld ton lodu rocznie. Wcześniejsze szacunki mówiły, że te straty mogą sięgać nawet 50 mld ton. - Prawdopodobnie uczeni badali niższe, a więc bardziej narażone na ocieplenie partie azjatyckich lodowców, i to na ich podstawie błędnie uogólniali tempo topnienia - tłumaczy prof. John Wahr, fizyk z Uniwersytetu Colorado w Boulder i jeden z autorów
pracy w "Nature".
Należące do
NASA bliźniacze satelity GRACE, którymi posłużyli się badacze, obliczyły tempo topnienia białych czap pokrywających Ziemię, badając wahania jej grawitacji. Bliźniaki zmierzyły te wahania, obserwując maleńkie (rzędu jednej setnej grubości ludzkiego włosa) zmiany w odległości pomiędzy sobą.