http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ptasia grypa - wstrzymali badania nad wirusem

Wojciech Moskal
2012-01-25, ostatnia aktualizacja 2012-02-18 11:25

Komputerowa wizualizacja wirusa ptasiej grypy H5N1
Komputerowa wizualizacja wirusa ptasiej grypy H5N1
Fot. APA Science Photo Library/EAST NEWS

To skutek obaw, by zmutowany wirus ptasiej grypy nie wydostał się z laboratorium bądź nie wpadł w ręce bioterrorystów.

Przez najbliższe 60 dni nie będziemy prowadzili żadnych badań nad stworzonym przez nas mikrobem - poinformowali dr Ron Fouchier z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie oraz prof. Yoshihiro Kawaoka z Uniwersytetu Wisconsin w Madison (USA). Chcemy ten czas wykorzystać na zastanowienie się - wspólnie z międzynarodową społecznością naukową - nad wszystkimi aspektami naszych odkryć - ich wartością, ale też związanym z nimi ryzykiem - piszą uczeni w specjalnym liście opublikowanym przez tygodniki "Science" i "Nature".

Miejsce publikacji nie jest przypadkowe. To właśnie łamy tych szacownych periodyków stały się pod koniec ubiegłego roku areną wyjątkowo burzliwej dyskusji ("Gazeta" z 28.12.2011).

Na biurka ich redaktorów naczelnych trafiły wówczas prace badaczy z Rotterdamu i Madison, którzy - niezależnie od siebie - po raz pierwszy - wyhodowali wirusa ptasiej grypy H5N1 zdolnego swobodnie przenosić się pomiędzy ssakami (a konkretnie - fretkami). Był to pierwszy dowód na to, że wirus ptasiej grypy ma rzeczywiście potencjał do wywołania pandemii, również wśród ludzi (fretki na grypę chorują podobnie jak ludzie - szczepy wirusa, które przenoszą się pomiędzy ludźmi, przenoszą się również pomiędzy fretkami i vice versa).

Prawdziwa afera zaczęła się wtedy, gdy władze USA poprosiły "Nature" i "Science" o ocenzurowanie obu prac i usunięcie z nich m.in. opisów hodowli nowego mikroba. Wydawcy pism się zgodzili; autorzy również, choć nie kryjąc przy tym swojego oburzenia. Poparła ich duża część środowiska, sprzeciwiająca się jakimkolwiek próbom odgórnej cenzury w nauce.

Inni badacze zajęli jednak zgoła odmienne stanowisko. - Te badania nigdy nie powinny się nawet zacząć - mówił w grudniu Richard Ebright, biolog molekularny z Instytutu Medycznego Howarda Hughesa. Dlaczego? Otóż wiele osób zgadza się z władzami USA i argumentuje, że wyhodowany wirus jest zbyt groźny i nie wolno dopuścić, by wydostał się z laboratorium lub wpadł w niepowołane ręce.

Przez najbliższe dwa miesiące Fouchier, Kawaoka i ich koledzy z całego świata będą się zastanawiać, jak realne jest to ryzyko.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':