Już dawno powinien powstać Turnicki Park Narodowy chroniący unikalne bukowo-jodłowe lasy karpackie w okolicach Arłamowa, od ponad 20 lat mówi się o utworzeniu Mazurskiego Parku Narodowego, a brak powiększenia parku narodowego na całą polską część Puszczy Białowieskiej to po prostu zwykły wstyd.
Tego wszystkiego nie można zrobić, bo ponad 10 lat temu kilku posłów związanych z lobby myśliwskim i leśnym wymyśliło sprytnie, że tworzenie terenów chronionych najlepiej będzie zatrzymać, dając w tej sprawie prawo weta lokalnym samorządom. Przecież ministerstwo środowiska lub Lasy Państwowe musiałby ugiąć się pod naciskiem opinii publicznej, a tak zawsze można wskazać na lokalny samorząd i rozłożyć ręce.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to prawo dotyczyło gruntów prywatnych lub samorządowych, ale samorządy dostały prawo blokowania tworzenia parków narodowych nawet na terenach skarbu państwa, czyli należących do wszystkich Polaków. Efekt: od 10 lat nie powstał, ani nie został powiększony, żaden park narodowy. Skuteczna ochrona skarbów polskiej przyrody należących do wszystkich obywateli została zablokowana.
Zwolennikom tego przepisu nie schodzi z ust slogan o prawie lokalnych społeczności do decydowania o tym, co się wokół nich dzieje. Skoro tak, to dziwne tylko, że samorządy nie mają takiego prawa w wypadku budowy autostrad, baz wojskowych, wysypisk śmieci, elektrowni atomowych, gazociągów, a uchwalone ostatnio prawo geologiczne nie przewiduje, że samorząd może zablokować na swoim terenie powstanie kopalni lub wydobycie
gazu łupkowego.
Jedynym wyjątkiem, w którym lokalna społeczność ma prawo weta, jest park narodowy. Czyżby nasze państwo ochronę przyrody traktowało jako największe zagrożenie dla lokalnych społeczności? Ćwierć miliona obywateli, którzy podpisali się pod tym projektem, uważa, że pora z tym skończyć i rozpocząć prawdziwy dialog w sprawie ochrony przyrody w Polsce.
Prawo weta dane samorządom, niestety, taki dialog wyklucza. Mam nadzieję, że posłowie to zrozumieją i weto zastąpią rzetelnymi konsultacjami.