http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koszty zmian klimatu mogą przyćmić obecny kryzys

Tomasz Ulanowski
2011-12-13, ostatnia aktualizacja 2011-12-13 08:31

Kluczowym czynnikiem uruchamiającym nagłą zmianę klimatu wydaje się CO2. To gaz, który pompujemy do atmosfery w ilości 30 mld ton rocznie, głównie spalając paliwa kopalne.
Kluczowym czynnikiem uruchamiającym nagłą zmianę klimatu wydaje się CO2. To gaz, który pompujemy do atmosfery w ilości 30 mld ton rocznie, głównie spalając paliwa kopalne.
Fot. Jason Lee / Reuters REUTERS

Międzynarodowa konferencja w Durbanie w RPA, która miała uratować świat przed globalnym ociepleniem, zakończyła się w niedzielę porozumieniem/nieporozumieniem*.

Optymista powie, że dogadały się 194 państwa, które mają sprzeczne interesy, i to jest niewątpliwie ogromny sukces. Co prawda odłożyły one podjęcie decyzji dotyczących nowego traktatu o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych (następcy protokołu z Kioto z 1997 r.) o cztery lata, a jego wejście w życie aż do 2020 r., ale po raz pierwszy także kraje rozwijające się przyznały, że i one muszą przestawić swoje gospodarki na bardziej zielone tory. Do tego bogaci zgodzili się wykładać co roku 100 mld dol. na fundusz antyociepleniowy dla biednych.

Sceptyk zwróci natomiast uwagę na kilka spraw. Po pierwsze, żeby do końca wieku ograniczyć wzrost średniej temperatury Ziemi do 2 st. w porównaniu z epoką przedprzemysłową (a taki cel stawia sobie m.in. Unia Europejska), już w ciągu najbliższej dekady musielibyśmy zredukować produkcję gazów cieplarnianych o co najmniej 70 proc. A tymczasem ona ciągle rośnie.

Po drugie, z najnowszych obliczeń Jamesa Hansena, klimatologa z NASA, wynika, że nawet dwustopniowe ocieplenie będzie miało dramatyczne skutki dla ekosystemu Ziemi.

Po trzecie, Amerykanie już raz podpisali traktat klimatyczny - właśnie protokół z Kioto - a potem go nie ratyfikowali. Bez USA żadne porozumienie dotyczące ograniczenia emisji gazów cieplarnianych nie ma zaś sensu, tym bardziej że jego zapisom nie poddadzą się wtedy także Chiny i Indie (czyli największy i czwarty z kolei producent dwutlenku węgla).

Po czwarte, mamy kryzys i ciężko uwierzyć, żeby kraje rozwinięte wyłożyły co roku dla rozwijających się 100 mld dol.

Problem w tym, że według ostrzeżeń naukowców koszty zachodzących na naszych oczach zmian klimatu mogą przyćmić obecny kryzys finansowy. W ciągu ostatnich stu lat średnia temperatura Ziemi podniosła się o blisko 1 st. C i nadal rośnie. I nie należy tego wzrostu mylić ze skokami słupka rtęci w ciągu doby. Chodzi o stały wzrost ilości energii zatrzymywanej na Ziemi przez "kołdrę" uszytą z gazów cieplarnianych. Żeby zrozumieć zamieszanie klimatyczne, jakie tak niewielki wzrost średniej temperatury powoduje, warto przypomnieć sobie, że w wyniku mniejszego i chwilowego ochłodzenia spowodowanego erupcją indonezyjskiego wulkanu Tambora rok 1816 przeszedł do historii świata jako "rok bez lata".

Dlatego sceptyk, w przeciwieństwie do optymisty, nie będzie miał dobrego samopoczucia po "sukcesie w Durbanie".

W nowelce filmowej "Ja gorę" z 1967 r. duch zmarłego szlachcica nawiedza nowego właściciela zamku i ciągle wypomina mu jego dobre samopoczucie: "Pan tu, panie Pogorzelski, dziewusze piernika przywieźć obiecujesz, a ja gorę!".

* Niepotrzebne skreślić

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 43 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':