http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Druga Ziemia na sterydach

Tomasz Ulanowski
2011-12-06, ostatnia aktualizacja 2011-12-07 15:39

Ziemia 2.0 - wizualizacja planety Kepler-22b
Ziemia 2.0 - wizualizacja planety Kepler-22b
Fot. AP

Naukowcy z NASA potwierdzili istnienie pierwszej planety, która bardzo przypomina naszą. I może być zamieszkana.

ZOBACZ TAKŻE
Nazywa się Kepler-22b i znajduje się 600 lat świetlnych od nas. Ma bardziej puszyste wymiary niż nasza planeta, bo jej średnica jest 2,4 razy większa od średnicy Ziemi. Gwiazda, wokół której krąży, jest za to troszkę mniejsza i chłodniejsza niż nasze Słońce, choć należy do tej samej klasy co ono. Kepler-22b obiega ją po orbicie nieco ciaśniejszej niż Ziemia Słońce, w 290 naszych dni.

Co jednak najważniejsze, leży w tzw. ekosferze, a więc w takiej odległości od swojego słońca, że mogą na niej istnieć warunki do rozwoju życia, np. zbiorniki płynnej wody. Średnia temperatura pierwszej kandydatki na drugą Ziemię wynosi bowiem 22 st. C. Na naszej planecie to ok. 14 st. C.

1235

Kepler-22b swoją nazwę zawdzięcza temu, że została odkryta za pomocą należącego do NASA kosmicznego teleskopu Keplera.

To kosztujące 600 mln dol. obserwatorium krąży wokół Słońca, stale wpatrując się w 156 tys. z 4 mln gwiazd upchanych na Drodze Mlecznej pomiędzy gwiazdozbiorami Łabędzia i Lutni. Czeka na to, aż któraś z nich mrugnie, bo na tle jej tarczy mignie wtedy planeta (to tzw. tranzyt, kiedy planeta znajduje się na chwilę pomiędzy swym słońcem a obserwatorem).

Pierwszą "prawie drugą Ziemię" Kepler dostrzegł w maju 2009 r. - Naprawdę uśmiechnęło się do nas szczęście - wspomina szef misji William Borucki, który aż 20 lat poświęcił na walkę o wyciągnięcie z NASA pieniędzy na teleskop. - Po raz pierwszy zauważyliśmy ją już trzy dni po rozpoczęciu obserwacji. Jej trzeci tranzyt, który upewnił nas, że znaleźliśmy nową planetę, zaobserwowaliśmy w 2010 r.

Kepler-22b znalazła się wśród 1235 kandydatek na nowe planety i wśród 54 potencjalnie nadających się do zamieszkania, którymi NASA pochwaliła się w lutym tego roku. Kandydatek, bo zanim zostaną wpisane do oficjalnego spisu planet, istnienie każdej z nich musi jeszcze zostać potwierdzone przez obserwacje wykonane za pomocą innych teleskopów. Żeby upewnić się, że Kepler-22b to naprawdę Kepler-22b, Amerykanie podglądali ją z obserwatoriów umieszczonych na Ziemi, a także przez Kosmiczny Teleskop Spitzera, który podpatruje Wszechświat w podczerwieni. Jest to pierwsza planeta z owej pięćdziesiątkiczwórki, której istnienie zostało potwierdzone (praca na ten temat zostanie opublikowana w "The Astrophysical Journal").

2326

Na konferencji prasowej, którą NASA zwołała w poniedziałkowy wieczór, ogłoszono także, że Kepler znalazł 1094 nowych kandydatek na planety. Tym samym lista potencjalnych odkryć teleskopu dokonanych tylko od maja 2009 r. do września 2010 r. wynosi już 2326 (nie licząc Kepler-22b oraz dwóch innych planet, których istnienie też zostało potwierdzone). 207 z nich przypomina rozmiarami naszą planetę, 680 z powodu ich znacznych wymiarów astronomowie określają jako super-Ziemie, 1181 jest wielkości Neptuna, 203 - Jowisza, a 55 jest nawet większych niż Jowisz, który wielkością króluje w naszym Układzie Słonecznym.

Wśród tych wszystkich planet tylko 48 potencjalnie nadaje się do życia. Dlaczego jest ich mniej niż w lutym, mimo że lista odkryć teleskopu prawie się podwoiła? Astronomowie z NASA zaostrzyli po prostu kryteria, za pomocą których "wpuszczają" swoje planety do życiodajnej ekosfery.

Ważne jest co innego. Pole widzenia teleskopu Keplera obejmuje tylko 1/400 nieba. Jeśli na tak małym jego skrawku i w tak krótkim czasie astronomowie znaleźli aż tyle planet (te, które podobnie jak Ziemia potrzebują dużo czasu, żeby okrążyć swoją gwiazdę, znaleźć najtrudniej, bo trzeba im się długo przypatrywać), oznacza to, że we Wszechświecie powinno ich być zatrzęsienie.

Co teraz?

- Kiedy już znajdziemy drugą Ziemię, wyślemy w kosmos kolejne teleskopy, które będą patrzyły tylko na tę planetę - mówił mi kiedyś dr William Cochran z Uniwersytetu Teksaskiego w Austin, który należy do zespołu naukowego misji Keplera. - Jeden zapewne spróbuje ją sfotografować, co będzie trudne, bo jej nikłe światło ginie w potężnym świetle jej gwiazdy. Inny zbada, czy w jej atmosferze występuje wolny tlen. Ten pierwiastek bardzo szybko wchodzi w reakcje, więc jeśli występuje gdzieś w stanie wolnym, to znaczy, że coś musi odnawiać jego zapasy. Może bakterie lub rośliny, tak jak na Ziemi? Sprawdzimy też, czy jest tam metan, który na Ziemi produkują m.in. bakterie, albo dwutlenek węgla, który produkują zwierzęta. Te gazy pokazują, że istnieją jakieś procesy, które wytrącają atmosferę planety ze stanu równowagi. Na Ziemi takim procesem jest życie.

Na razie jednak Kepler-22b ciężko uznać za drugą Ziemię, choć obiega ona swoją gwiazdę prawie w ziemski rok. Niestety, ciągle za mało o niej wiemy, żeby wyobrażać ją sobie jako błękitną planetę pokrytą oceanami i kontynentami. Naukowcy nie mają jeszcze pojęcia, z czego jest zbudowana - ze skał, z gazu czy z cieczy.

Poszukiwacze życia pozaziemskiego z Instytutu SETI w Kalifornii już jednak zapowiedzieli, że skierują na nią swoje radioteleskopy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':