Sławomir Zagórski: Rozmawiamy dziś o stosunkowo rzadkiej i łagodnej chorobie, jaką jest odra. Dr Elżbieta Płońska: Myli się pan. To wcale nie jest rzadka choroba, a już na pewno nie łagodna. W 2008 r. uśmierciła 164 tys. osób, głównie
dzieci. Ale to prawda, że w naszej części świata atakuje ona dziś dość rzadko i śmiertelne żniwo zbiera nie u nas, lecz w Afryce i Azji.
Dlaczego akurat tam? - Bo my się od dawna zabezpieczamy za pomocą szczepionki.
A w Afryce dzieci się nie szczepi? - Szczepi, ale nie wszystkie. Po to by można było wyeliminować odrę, powinno się zabezpieczyć ponad 98 proc. populacji, tymczasem w niektórych afrykańskich państwach szczepi się zaledwie połowę dzieci. Do tego dochodzi niedożywienie, niedobory witaminy A, gorsza kondycja układu odpornościowego i w efekcie odra nie tylko masowo atakuje, ale także masowo zabija.
Ale w Europie problem właściwie już nie istnieje? - Tak powiedzieć nie można. Pomiędzy styczniem a majem tego roku Europa przeżyła prawdziwą epidemię odry. Najwięcej, bo aż 9 tys. zachorowań, zanotowano we Francji, tam też zmarły dwie osoby. 786 przypadków stwierdzono w Hiszpanii, 231 w Belgii. Chorowały dzieci w Szwajcarii, Szwecji, Niemczech, Rumunii, Norwegii i Finlandii. Łącznie w Unii epidemia dotknęła grubo ponad 10 tys. osób.
A w Polsce? - Nam się udało uniknąć epidemii. Do końca sierpnia mieliśmy 36 zachorowań, ale jest to trzy razy więcej niż w tym samym okresie 2010 r. Obawialiśmy się wakacji i tego, że jak Polacy zaczną zjeżdżać z Europy do domu, to przywiozą zakażenie, ale nic takiego się nie stało.
Skąd te tegoroczne europejskie zachorowania? - To efekt coraz silniejszych ruchów antyszczepionkowych. Rodzice boją się szczepionek, nie chcą ich podawać dzieciom, no i wirus odry znów ma gdzie grasować.
Przeciwnicy szczepień argumentują, że potrójna szczepionka na odrę, świnkę i różyczkę jest niebezpieczna i może wywoływać np. autyzm. - To nieprawda. Ogromne badania prowadzone przez 15 lat w Wielkiej Brytanii,
USA, Niemczech i Francji wykazały bezspornie, że nie wywołuje ona żadnego zaburzenia rozwojowego u dzieci, w tym autyzmu, a także innych chorób, np. retinopatii, zapalenia nerwu słuchowego czy ataksji móżdżkowej. Szczepionka jest w pełni bezpieczna, ale trzeba pamiętać, że ponieważ zawiera ona żywe, osłabione wirusy odry, może czasem wywoływać odczyn poszczepienny przypominający nieco przebieg samej choroby. Zdarza się to raz na kilkaset szczepień i jest zupełnie niegroźne dla zdrowia.
Czym się charakteryzuje wirus wywołujący odrę? - Należy do tzw. paramyksowirusów, do rodzaju Morbillivirus. Jest dość duży - mierzy 100-200 nm średnicy. W otoczce posiada dwa charakterystyczne białka - F i H. Białko F sprawia, że wirus łączy się z błoną komórkową komórek gospodarza, a także ułatwia dalszą penetrację do ich wnętrza i późniejsze niszczenie krwinek. Białko H dodatkowo ułatwia wciąganie wirusa do komórek, gdyż rozpuszcza otaczającą je błonę.
Na szczęście białka F i H praktycznie się nie zmieniają, dlatego tak łatwo było stworzyć szczepionkę przeciw odrze. Ma ona natomiast jedną wadę - jest bardzo wrażliwa na temperaturę. Produkuje się ją w postaci proszku, ale od momentu wytworzenia aż do rozpuszczenia i podania człowiekowi fiolki trzeba stale przechowywać w temperaturze +2-+8 st. C. Podgrzanie powoduje gwałtowne obniżenie skuteczności szczepionki. I stąd właśnie biorą się kłopoty z jej użyciem w Afryce.
W jaki sposób dochodzi do zakażenia odrą? - Większość zakażeń odbywa się drogą kropelkową. A to dlatego, że wirus zawsze najpierw atakuje komórki nabłonka oddechowego w nosie i gardle. Następnie się w nich namnaża i wydostaje wraz z wydzieliną z dróg oddechowych na zewnątrz podczas kaszlu, kataru, głośnego mówienia. Wirus co prawda łatwo ginie pod wpływem światła i ciepła, ale jest w stanie przeżyć poza organizmem nawet do dwóch godzin. Więc jak ktoś zakażony kichnie i dotknie ręką najpierw nosa, a potem klamki, to taka klamka też jest niebezpieczna.
Pierwsze objawy choroby - zapalenie spojówek, nieżyt nosa, kaszel, niewielka gorączka - są zupełnie niecharakterystyczne. Chory jeszcze nie wie, że zapadł na odrę, tymczasem już zakaża.