http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uwaga na odrę

rozmawiał Sławomir Zagórski
2011-09-15, ostatnia aktualizacja 2011-09-15 10:39

W tym roku na odrę w Unii Europejskiej zachorowało ponad 10 tys. osób. To efekt coraz bardziej aktywnych ruchów antyszczepionkowych

Szczepienie na odrę, świnkę i różyczkę jest objęte podstawowym programem szczepień ochronnych. Krystyna Supianek z wrocławskiego szpitala przy Kasprowicza szczepi pięciomiesiecznego Oliwiera Mana, którego na kolanach trzyma tato Marek
Fot. Maciej Świerczyński/AG
Szczepienie na odrę, świnkę i różyczkę jest objęte podstawowym programem...
Sławomir Zagórski: Rozmawiamy dziś o stosunkowo rzadkiej i łagodnej chorobie, jaką jest odra.

Dr Elżbieta Płońska: Myli się pan. To wcale nie jest rzadka choroba, a już na pewno nie łagodna. W 2008 r. uśmierciła 164 tys. osób, głównie dzieci. Ale to prawda, że w naszej części świata atakuje ona dziś dość rzadko i śmiertelne żniwo zbiera nie u nas, lecz w Afryce i Azji.

Dlaczego akurat tam?

- Bo my się od dawna zabezpieczamy za pomocą szczepionki.

A w Afryce dzieci się nie szczepi?

- Szczepi, ale nie wszystkie. Po to by można było wyeliminować odrę, powinno się zabezpieczyć ponad 98 proc. populacji, tymczasem w niektórych afrykańskich państwach szczepi się zaledwie połowę dzieci. Do tego dochodzi niedożywienie, niedobory witaminy A, gorsza kondycja układu odpornościowego i w efekcie odra nie tylko masowo atakuje, ale także masowo zabija.

Ale w Europie problem właściwie już nie istnieje?

- Tak powiedzieć nie można. Pomiędzy styczniem a majem tego roku Europa przeżyła prawdziwą epidemię odry. Najwięcej, bo aż 9 tys. zachorowań, zanotowano we Francji, tam też zmarły dwie osoby. 786 przypadków stwierdzono w Hiszpanii, 231 w Belgii. Chorowały dzieci w Szwajcarii, Szwecji, Niemczech, Rumunii, Norwegii i Finlandii. Łącznie w Unii epidemia dotknęła grubo ponad 10 tys. osób.

A w Polsce?

- Nam się udało uniknąć epidemii. Do końca sierpnia mieliśmy 36 zachorowań, ale jest to trzy razy więcej niż w tym samym okresie 2010 r. Obawialiśmy się wakacji i tego, że jak Polacy zaczną zjeżdżać z Europy do domu, to przywiozą zakażenie, ale nic takiego się nie stało.

Skąd te tegoroczne europejskie zachorowania?

- To efekt coraz silniejszych ruchów antyszczepionkowych. Rodzice boją się szczepionek, nie chcą ich podawać dzieciom, no i wirus odry znów ma gdzie grasować.

Przeciwnicy szczepień argumentują, że potrójna szczepionka na odrę, świnkę i różyczkę jest niebezpieczna i może wywoływać np. autyzm.

- To nieprawda. Ogromne badania prowadzone przez 15 lat w Wielkiej Brytanii, USA, Niemczech i Francji wykazały bezspornie, że nie wywołuje ona żadnego zaburzenia rozwojowego u dzieci, w tym autyzmu, a także innych chorób, np. retinopatii, zapalenia nerwu słuchowego czy ataksji móżdżkowej. Szczepionka jest w pełni bezpieczna, ale trzeba pamiętać, że ponieważ zawiera ona żywe, osłabione wirusy odry, może czasem wywoływać odczyn poszczepienny przypominający nieco przebieg samej choroby. Zdarza się to raz na kilkaset szczepień i jest zupełnie niegroźne dla zdrowia.

Czym się charakteryzuje wirus wywołujący odrę?

- Należy do tzw. paramyksowirusów, do rodzaju Morbillivirus. Jest dość duży - mierzy 100-200 nm średnicy. W otoczce posiada dwa charakterystyczne białka - F i H. Białko F sprawia, że wirus łączy się z błoną komórkową komórek gospodarza, a także ułatwia dalszą penetrację do ich wnętrza i późniejsze niszczenie krwinek. Białko H dodatkowo ułatwia wciąganie wirusa do komórek, gdyż rozpuszcza otaczającą je błonę.

Na szczęście białka F i H praktycznie się nie zmieniają, dlatego tak łatwo było stworzyć szczepionkę przeciw odrze. Ma ona natomiast jedną wadę - jest bardzo wrażliwa na temperaturę. Produkuje się ją w postaci proszku, ale od momentu wytworzenia aż do rozpuszczenia i podania człowiekowi fiolki trzeba stale przechowywać w temperaturze +2-+8 st. C. Podgrzanie powoduje gwałtowne obniżenie skuteczności szczepionki. I stąd właśnie biorą się kłopoty z jej użyciem w Afryce.

W jaki sposób dochodzi do zakażenia odrą?

- Większość zakażeń odbywa się drogą kropelkową. A to dlatego, że wirus zawsze najpierw atakuje komórki nabłonka oddechowego w nosie i gardle. Następnie się w nich namnaża i wydostaje wraz z wydzieliną z dróg oddechowych na zewnątrz podczas kaszlu, kataru, głośnego mówienia. Wirus co prawda łatwo ginie pod wpływem światła i ciepła, ale jest w stanie przeżyć poza organizmem nawet do dwóch godzin. Więc jak ktoś zakażony kichnie i dotknie ręką najpierw nosa, a potem klamki, to taka klamka też jest niebezpieczna.

Pierwsze objawy choroby - zapalenie spojówek, nieżyt nosa, kaszel, niewielka gorączka - są zupełnie niecharakterystyczne. Chory jeszcze nie wie, że zapadł na odrę, tymczasem już zakaża.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':