http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prof. Pierański: dlaczego guzik taty nawleczony na nitkę robi bzzz?

rozmawiała Irena Cieślińska
2011-09-12, ostatnia aktualizacja 2011-09-12 14:44

Kiedy myślę, nie muszę siedzieć. Maluję dom, pielę chwasty, podlewam i myślę o niebieskich migdałach. To znaczy problemach, które wydają mi się interesujące

prof. Piotr Pierański
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
prof. Piotr Pierański
Irena Cieślińska: O czym pan myśli?

Prof. Piotr Pierański: Zna pani taką zabawę z guzikiem na nitce? Nawleka się guzik na nitkę, nakręca go, a potem pociąga za końce nitki - tak że guzik zostaje wprawiony w niezmiernie szybkie obroty i zaczyna wydawać taki zabawny dźwięk bzzz, bzzz.

I o tym pan myśli?

- Proszę sobie wyobrazić, że nikt jeszcze ruchu takiego guzika nie opisał. Mam na myśli opis naukowy. Przejrzałem literaturę. Szukałem linków do hasła "guzik z pętelką" przez Google'a i Google'a Scholar. Nic. Pustynia. Namówiłem więc mojego studenta, by zmontował doświadczenie.

Ale po co?

- Tak po prostu, z ciekawości. Bawiliśmy się z bratem w dzieciństwie takim guzikiem godzinami. Najlepsze były duże guziki od płaszcza taty. Trzeba je było na czas eksperymentu odciąć. Bawię się tak i dziś. Ale teraz przynajmniej w ramach pracy.

Zazdroszczę takiej pracy.

- Ale prawda jest taka, że nie można budować swojej kariery naukowej, zajmując się wyłącznie takimi problemami. To są rodzynki w cieście, a nasza codzienność naukowa to nie tyle efektowne zabawy, ile ślęczenie nad zagadnieniami, które mają jakieś istotne znaczenie. Nawet jeżeli nie opowiada się o nich łatwo i miło. Chociaż, czasem zdarza się połączyć jedno z drugim.

Na przykład?

- Dziesięć lat temu, razem z Andrzejem Stasiakiem badaliśmy, w jakim stopniu węzły osłabiają liny, na których zostały zawiązane.

To ważne dla alpinistów?

- Andrzej interesuje się zawęźleniem długich cząsteczek biologicznych - nici DNA czy białek. Takie zawęźlenie może całkowicie zmienić ich własności. Nie przypadkiem w komórkach istnieją specjalne "przeciwsplątaniowe" enzymy - topoziomerazy. Chcieliśmy wykonać eksperyment - wiązać węzły na linach i sprawdzać, pod jakim ciężarem taka zapętlona lina się zrywa. Kłopot w tym, że alpinistyczne liny wytrzymują obciążenie kilku ton, więc żeby je zerwać, potrzebowalibyśmy specjalnych maszyn. Z kolei cienkie nitki, sznurki czy żyłki też nie wchodziły w grę. Rwały się tak szybko, że nie sposób było zarejestrować tego procesu. Próbowaliśmy to nagrywać w laboratorium wojskowym przy użyciu ultraszybkiej kamery, która rejestruje ruch pocisku przebijającego pancerz.

I co?

- Nic z tego. Żyłka była szybsza od pocisku. Ale w końcu wpadłem na to, żeby użyć włókien żelu skrobiowego, czyli mówiąc po ludzku - spaghetti.

Siedział pan przy obiedzie i nagle pomyślał, że można by robić węzły na makaronie?

- No tak to było. Wiem, że brzmi to niepoważnie, ale wyniki otrzymaliśmy jak najbardziej serio. Wyszło nam, że najsłabsze miejsce leży tuż za tym miejscem, gdzie lina wchodzi do węzła i jej zakrzywienie jest największe. Wydaje się nam, że to uniwersalne - zarówno dla nitek spaghetti, jak i dla DNA i lin alpinistycznych.

Pana badania układają się w pewien wzór - guziki, pętelki...

- Cóż, ponoć ten, kto ma młotek, widzi wszędzie gwoździe. Jak się zacząłem koncentrować na węzłach, widziałem je niemal wszędzie. Czy pani wie, że są takie stworzenia morskie - dość prymitywne zresztą - które same zaplątują na sobie węzły?

Nie wierzę.

- Śluzice - przypominają bezokie węże, czy może węgorze - mają gładkie, walcowate ciała pokryte lepkim śluzem (śluz ten potrafią zresztą wytwarzać na zawołanie, w olbrzymich ilościach). Nie mają kończyn ani płetw. Jak w takiej sytuacji mają wgryźć się w ciało martwego wieloryba, na którym żerują? Zawiązują się na węzeł i przesuwając ten supeł wzdłuż ciała, w stronę głowy, wykorzystują go jako coś, czym mogą się odepchnąć. W ten sam sposób uwalniają się, gdy chwycić je za ogon albo jakiś drapieżnik chce je połknąć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5
  • 4
  • 1
  • 2
  • 1
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':