Sławomir Zagórski: O czym pan myśli? Prof. Robert Hołyst: Na przykład co by się stało, gdybym tak zmniejszył swoje rozmiary milion razy i wskoczył do szamponu.
Dziwne myśli przychodzą panu do głowy. Jak zabieram się do mycia głowy, to leję trochę szamponu na rękę. I ten szampon tam się trzyma, nie rozlewa się, prawda?
Prawda. Dzieje się tak dlatego, że ma lepkość 3 tys. razy większą niż lepkość wody. Na butelce jest napisany skład, ale proporcje już nie są podane. A te proporcje są takie, że 95 proc. to woda, a reszta to dodatki - głównie surfaktanty jonowe.
No więc człowiek myje sobie głowę i myśli: Jeżeli bardzo się pomniejszę i tam wskoczę, a w 95 proc. to jest woda, to powinienem pływać jak w wodzie. A potem w myślach zaczynam się powiększać. Puchnę powolutku, puchnę. W którym momencie poczuję lepkość szamponu i zacznie mi się trudniej pływać? Takie mi pytanie przyszło do głowy.
Coś z niego wynika? Wbrew pozorom to bardzo praktyczny problem. Zainteresowała się nim firma Unilever. Poprosili żebym wykonał dla nich pomiary lepkości w nanoskali.
To się przekłada na jakość szamponu? Nie wiem, oni po prostu zbierali dobre pomysły. Na ich zastosowanie zwykle trzeba sporo czasu. W 2008 r. firma Honda wypuściła
samochód na ogniwa paliwowe. Mało kto pamięta, że pierwsze ogniwo powstało w roku 1838. Firma
Nokia z kolei zaczęła się bawić z telefonami mobilnymi w latach 60. Tak musi być. Bo najpierw poznajemy, poznajemy, staramy się naśladować.
A na superszampon ile poczekamy? Nie wiem, przyszedł kryzys i Unilever nie odnowił z nami kontraktu. Ale w międzyczasie dostałem grant z Ministerstwa Nauki, a potem "Team'a" z Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, który właśnie realizujemy. Do medium o nieznanej lepkości wpuszczam białka z podczepionym znacznikiem i obserwuję ich ruch. Badam, jaki jest współczynnik dyfuzji i następnie wyznaczam z tego lepkość. To samo mogę zrobić w cytoplazmie. Właśnie kończymy pracę, w której opisujemy dyfuzję w komórkach rakowych HeLa i w fibroblastach 3T3. Czy dyfuzja w komórce nowotworowej różni się od tej w zdrowej strukturze? Tego nie wiemy. Ale za pomocą naszego modelu możemy wyznaczyć pewne parametry opisujące cytoplazmę komórki nowotworowej. Wcześniej nikt tak nie rozumował. Mówiło się - badam dyfuzję i na tym koniec. Biologia lepkością specjalnie się nie interesowała, choć wiadomo było, że jak jest nagła zmiana lepkości, to zazwyczaj jest też i nagła zmiana struktury.
Od szamponu do badania nowotworów! Naukowiec musi sobie zadawać pytanie, co wynika z jego badań. Jeśli nikt inny wynikami jego prac się nie zajmie, to to jest psu na budę.
Kiedy zostałem dyrektorem ds. naukowych w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, zacząłem myśleć, co możemy zrobić dla gospodarki. I zacząłem patentować, a także zachęcać do tego innych. Pierwsze zgłoszenie patentowe złożyłem w lipcu 2008, do dziś mam ich już 12. A Instytut zwiększył swoją "patentowalność" w ciągu trzech lat stukrotnie!
Będą z tego korzyści? Pewne przedsiębiorstwa zainteresowały się moimi pracami, ale mam podpisaną umowę o poufności, więc nie mogę nic powiedzieć.
Nie ciągnie pana do biznesu? Od dziecka było dla mnie oczywiste, że będę się zajmować nauką. Po pierwszej lekcji fizyki w szkole poszedłem do mamy i oznajmiłem, że zostanę fizykiem. Po latach mama przyznała, że trochę się zmartwiła, gdyż pomyślała, że będzie musiała mnie utrzymywać przez całe życie. Jedynym problemem było to, czy się nadaję. Największe kłótnie, jakie miałem z ojcem, kończyły się tym, że krzyczałem: "Nigdy w życiu nie będę profesorem! Co najwyżej doktorem!". Musiało to śmiesznie brzmieć w ustach niedorostka. Miałem 18 lat, jak wybuchł stan wojenny. Doszedłem do wniosku, że jeśli wojsko jest na ulicach, ale do nas nie strzela, to to się szybko skończy. Trzeba więc się dalej uczyć. Pamiętam moją pierwszą pracę po studiach - w Instytucie Chemii Fizycznej PAN. Był rok 1986, trudne czasy, państwo nie ma pieniędzy, a wszyscy zamiast zajmować się nauką, dyskutują o polityce. Ostentacyjnie otwierałem książkę naukową i czytałem.