http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Eksperci za GMO

Rozmawiał Sławomir Zagórski
2011-08-24, ostatnia aktualizacja 2011-08-24 11:28

Protest przeciw żywności GMO
Protest przeciw żywności GMO
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Powiada się, że genetycznie zmodyfikowana żywność to coś zupełnie nowego. Nieprawda. Czy dzisiaj jemy to samo co nasi pradziadowie 10 tys. lat temu? Może kraby, niektóre ryby, małże, grzyby. Resztę zmieniliśmy

W środę prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że ustawa o nasiennictwie (która dopuszcza możliwość rejestrowania nasion roślin GMO) jest jego zdaniem niezgodna z prawem unijnym. Z tego właśnie powodu ustawę zawetował.



Sławomir Zagórski: Dziś prezydent zdecyduje, czy podpisze ustawę o materiale siewnym. Zieloni i opozycja straszą, że tylnymi drzwiami wpuszcza ona do Polski genetycznie zmodyfikowane nasiona.

Prof. Tomasz Twardowski*:

A GMO szkodzi - to podstawowy zarzut wysuwany przez zielonych.

Ile w nim prawdy?

- Nic a nic. Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli krem czy szczepionka mają w nazwie "DNA", to jest to synonim postępu i nowoczesności. Tymczasem w kontekście przemysłu rolno-spożywczego od razu jest mowa o żywności Frankensteina.

Przeciwnicy GMO akceptują leki i biopaliwa, nie dostrzegają natomiast, że zarówno przemysł, jak i medycyna bazują na biotechnologii. A rolnictwo to nie tylko żywność czy pasza. To także bawełna, z której wyrabia się bieliznę, to diesel z oleju rzepakowego. Zieloni chcą kupować tanie podkoszulki i nie przejmują się tym, że prawie cała bawełna na świecie jest genetycznie zmodyfikowana.

Dlaczego więc straszą zmodyfikowaną żywnością?

- Bo są na tyle bogaci, że mogą zapłacić o 10 czy 50 proc. więcej za jedzenie ekologiczne. Syta Europa nie potrzebuje żywności GM, natomiast w najbliższych dekadach będziemy mieli w Afryce i Azji dodatkowe trzy miliardy ludzi. Bogata Północ chce jedzenia jak najwyższej jakości, tymczasem biedne Południe zabiega o ilość.

Czy jest jakakolwiek racjonalna przesłanka, że zmodyfikowana żywność jest szkodliwa?

- Nie ma. Ten strach wynika z niewiedzy, z niezrozumienia procesów molekularnych. Powiada się, że żywność GM to coś zupełnie nowego. Nieprawda. To ta sama żywność, tylko otrzymana innym narzędziem.

Czy dzisiaj jemy to samo co nasi pradziadowie 10 tys. lat temu? Może kraby, niektóre ryby, małże, grzyby. Resztę zmieniliśmy, nie technikami inżynierii genetycznej, ale klasycznymi metodami hodowli. Kolba macierzystej kukurydzy miała wielkość małego palca u ręki. Proszę to porównać z dzisiejszą kolbą. To nic innego jak wynik modyfikacji, jakie wprowadził człowiek. Podobnie przez stulecia pszenica rosła obok żyta, a 60 lat temu prof. Wolski zrobił pszenżyto.

Ale zieloni przytaczają konkretne prace wykazujące szkodliwość zmodyfikowanej kukurydzy i soi. Obserwowano np. zaburzenia odporności i obniżenie płodności u myszy.

- Nie kwestionuję tych prac, problem jednak w tym, że nikt ich wyników nie powtórzył. A w nauce wartość ma to, co uzyska kilka niezależnych od siebie laboratoriów. Ponadto w całej wielkiej literaturze naukowej na ten temat zaledwie kilka doniesień wskazuje na szkodliwość jedzenia GMO.

I to jest przeciwstawiane całemu ogromnemu dorobkowi "za" dowodzącemu, że ta żywność jest bezpieczna. To oficjalne stanowisko Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) w USA i Światowej Organizacji ds. Żywności i Rolnictwa ONZ (FAO), a także Komisji Europejskiej oparte na wynikach 81 programów badawczych za pół miliarda euro.

GMO w produkcji żywności stosuje się od 15 lat. Przez ten czas zmodyfikowanymi roślinami obsiano ponad miliard hektarów, zmodyfikowane pasze zjadły setki miliardów krów, świń i kurczaków, a mięso, mleko, jaja i dziesiątki innych wyrobów zjadły miliardy ludzi i nie ma ani jednego doniesienia o tym, że komuś coś się z tego powodu stało.

Zieloni przyznają, że nie ma dowodów wskazujących na ostrą toksyczność zmodyfikowanej genetycznie żywności. Ale ich zdaniem np. zły stan zdrowia mieszkańców Ameryki Północnej to właśnie efekt GMO.

Badania na temat wpływu żywności na zdrowie nie są łatwe. Wciąż słyszymy, że sól szkodzi, a potem, że jednak pomaga. Raz szkodzi masło, a raz margaryna.

- Obserwowałem badania na szczurach toksyczności zmodyfikowanego ogórka. Żaden normalny, zdrowy szczur nie tknie ogórka. Trzeba go zliofilizować i dodać do paszy, ale tak, żeby nie zmienić jej smaku i zapachu. Ogórek szczurowi w niczym nie zaszkodził, ale trzeba też jasno powiedzieć, że wartość tego eksperymentu przeniesionego na człowieka jest niewielka, bo mimo że szczur jest wszystkożerny jak my, to tylko ekstrapolacja.

Niektórzy przeciwnicy GMO publicznie stwierdzają, że powinno się zrobić badania na ludziach. Takie doświadczenia, jeśli z założenia prowadzą do wykazania szkodliwości jakiegoś produktu, są jednak sprzeczne z etyką.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 4
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    90 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':