Paweł Hajncel ma 44 lata. Maluje, rysuje, kręci filmy. W Boże Ciało przebrał się za motyla i stanął w bramie, kilkaset metrów od łódzkiej katedry. Gdy procesja przechodziła obok bramy, dołączył do wiernych. Wspinał się na palce, kucał, podskakiwał, pląsał między ludźmi.

- Dzieci myślały, że jestem częścią procesji. Niespodzianką. Śmiały się. Tylko księża mieli zacięte miny. Kilku próbowało mnie schwytać - mówi Hajncel.

Po kilku minutach "odleciał" do bramy. Ktoś jednak zdążył wezwać policję do "półnagiego mężczyzny siejącego zgorszenie wśród uczestników procesji". - Policjant zapytał, czy to moje skrzydła i czy już skończyłem.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej