Narodziny dziecka to ma być dla kobiety - mimo naturalnego trudu - wielka radość i duma. Ale szpitale wciąż w tym przeszkadzają. W 2006 r. 40 tys. kobiet przysłało nam ankiety z oceną swoich porodów. Tylko dla połowy "było to piękne doświadczenie". Poród dla 42 proc. (!) był "czymś, przez co musiały przejść", a dla 7 proc. "koszmarem, którego nie chcą wspominać".

Kobiety wciąż się skarżą na bezduszność personelu. I na to, że "po ludzku" bywa za pieniądze; a bez kasy - po staremu.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej