Powiat nyski ma najwyższe bezrobocie na Opolszczyźnie - bez pracy jest tu ponad 10 tys. osób (21 proc.). Dwa tygodnie temu ponad 2,5 tys. bezrobotnych z powiatu odwiedziło Międzynarodowe Targi Pracy. Powiatowy urząd racy ściągnął firmy z Niemiec i Austrii, które 1 maja otwierają rynek pracy dla Polaków.

- Od czasu targów wyrejestrowało się prawie tysiąc bezrobotnych. Sami zaznaczają, choć nie muszą, że wyjeżdżają za granicę - mówi Kordian Kolbiarz, dyrektor PUP. - To dopiero początek exodusu.

Dyrektor mówi, że z jednej strony się cieszy, że bezrobotni w końcu znajdą pracę. Z drugiej żal mu, bo wyjeżdżają młodzi, wykształceni ludzie, znający języki. Ale też starsi fachowcy jak spawacze. - Najgorsze, że 30 proc. naszych bezrobotnych nie skończyło 25 lat. Jeśli wyjadą, to zostaną tam na stałe. Stracimy ich bezpowrotnie - mówi Kolbiarz.

Zagraniczne firmy szukają właściwie każdego zdolnego do pracy: pomocy domowej, szwaczki, pielęgniarki, inżynierów, lekarzy. Podstawowy warunek to znajomość języka niemieckiego lub - w przypadku wyjazdów do Holandii czy Belgii - angielskiego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej