Renata Grochal: PO namawia pana na start z ich list do Senatu. Co pan na to?

Kazimierz Kutz: - Ja wyszedłem z klubu PO i nie mam zamiaru tam wracać. Rozważam start do Senatu, ale jako kandydat niezależny. Z życiem partyjnym pożegnałem się na wieki wieków. To tak jak z kochankami. Jak ma się kochankę, to w pewnym momencie mówi się dość, zostawia ją i idzie dalej.

Kilka miesięcy temu, występując z klubu PO, nazwał pan Platformę "dupowatą ciotką". Teraz jest mniej "dupowata"?

- Coś się zaczęło dziać, widać postęp. Ale to wyłącznie dzieło premiera, który pisze, występuje i dobrze sobie radzi w nowym stylu. To jego spotkanie z artystami było zręczne. Żaden polityk poza nim nie podołałby takiej sytuacji.

Co pan sądzi o słowach prezesa PiS, że "śląskość jest sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem zakamuflowanej opcji niemieckiej"?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej