Bogdan Klich pytany był o zalecenia Rosjan, żeby w połowie roku wycofać z eksploatacji wszystkie tupolewy. - Zakazałem jakichkolwiek lotów z VIP-ami do czasu wyjaśnienia sytuacji, a dowódca Sił Powietrznych zwrócił się do strony rosyjskiej z wnioskiem o przekazanie wszystkich szczegółowych informacji i oceny tego konkretnego modelu, którym posługują się Siły Powietrzne, tak, aby ostatecznie wyjaśnić, jednoznacznie wyjaśnić, czy zastrzeżenia dotyczą też tego konkretnego samolotu - mówił minister.

- Może tak być, że ten tupolew już nigdy prezydenta, premiera na pokład nie weźmie? - pytał reporter RMF.

- Może być i tak, i inaczej. Wszystko zależy od tego, jakie będzie stanowisko strony rosyjskiej i jakie decyzje w tej sprawie podejmie dowódca Sił Powietrznych.

Wczoraj ''Polityka'' podała informację, że 17 lutego o mało nie doszło do katastrofy jedynego po smoleńskiej katastrofie rządowego Tu 154. Lotnicy ćwiczyli starty i podejścia do lądowania. Na pokładzie była czteroosobowa załoga. Za sterami siedział jeden z kursantów oraz instruktor. Jak podaje polityka.pl pilot-instruktor popełnił błąd - na wysokości zaledwie kilkudziesięciu metrów i przy wysuniętym podwoziu "schował" klapy w skrzydłach. Samolot zaczął przez to niebezpiecznie tracić siłę nośną. Na szczęście sytuacje udało się opanować.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej