Czekamy na Wasze listy. Napisz: sekskorepetycje@gazeta.pl



Anka z Warszawy, 14 lat, swój pierwszy raz ma za sobą. Zrobiła to ze starszym o rok gimnazjalistą. Uprzedziła nawet matkę. Najpierw dostała szlaban. Ale i tak wymykała się na randki zamiast na lekcje. - Postawiłam więc na otwartość i antykoncepcję - mówi matka Anki. Dała dziecku prezerwatywy. Tylko że dziewczynka i tak ich nie użyła - nie potrafiła przekonać do tego chłopca. - Zaprowadziłam córkę do ginekologa. Liczyłam, że przekona ją, iż seks bez zabezpieczeń jest groźny. Ale usłyszałyśmy tylko, że Anka na seks jest za młoda, a prezerwatywy nie ochronią ani przed ciążą, ani przed chorobami.

Anka ma w szkole lekcje wychowania do życia w rodzinie, oficjalnie WDŻ, popularnie - "seks". Jak wynika z najświeższych badań Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych dla GazetaEdukacja.pl (1250 badanych, wśród nich gimnazjaliści i ich rodzice), zajęcia z WDŻ są w co najmniej siedmiu na dziesięć polskich gimnazjów. W programie: dojrzewanie, budowa ciała, planowanie rodziny, inicjacja seksualna, asertywność. 14 godzin w roku, kilka z podziałem na płeć, żeby rozmawiać swobodnie.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej