34-letnia kobieta zmarła w grudniu 2008 roku, ale rzeszowscy policjanci dopiero teraz odkryli przyczynę jej śmierci.

Prokuratura twierdzi, że to jej mąż Jacek Ch. wstrzyknął jej śmiertelną dawkę ketaminy - środka używanego w szpitalach do znieczulania pacjentów przed operacjami.

Kobieta zmarła na skutek ostrego zatrucia tym lekiem.

- Już po 30 sekundach od podanie można zaobserwować objawy przekroczenia maksymalnej dawki: głęboką śpiączkę, zatrzymanie akcji serca i oddychania - wyjaśnia Jaromir Rybczak z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Jacek Ch. od 15 lat był ratownikiem medycznym.

Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Za zabójstwo żony grozi mu dożywocie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej