Kreskówki z Bolkiem i Lolkiem są jednym z najpopularniejszych polskich filmów. Pokazywane były już w ponad 80 krajach, nawet w Iranie za czasów Chomeiniego. Ajatollah zakazał wyświetlania jakichkolwiek filmów z Europy, ale dla przygód chłopców zrobił wyjątek. Szacuje się, że filmy o Bolku i Lolku obejrzał dotąd ponad miliard widzów na całym świecie.

Ostatni film o Bolku i Lolku powstał na początku lat 80. Potem rozpoczęły się wieloletnie procesy o prawa do wizerunku rysunkowych postaci i produkcja nowych filmów stała się niemożliwa. Dopiero w 2006 roku, gdy sąd wyznaczył zarządcę, marzenia o powrocie Bolka i Lolka na ekrany odżyły.

W 2008 roku w Bielsku-Białej powstało nowoczesne studio filmów animowanych. Jego twórcy, wśród nich Roman Nehrebecki, syn nieżyjącego już Władysława Nehrebeckiego, reżysera kreskówek, postawili sobie za cel produkcję nowego, pełnometrażowego filmu o Bolku i Lolku. Przez kilka lat pracowały nad tym dziesiątki osób. Efekt? - W zasadzie wszystko co najtrudniejsze mamy już za sobą. Gotowe jest 30 proc. 85-minutowego kinowego filmu o nowych przygodach chłopaków - zdradza Nehrebecki.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej