Wczoraj połączone sejmowe komisje zdrowia i rodziny debatowały, jak pracować nad sześcioma w sumie projektami dotyczącymi kwestii bioetycznych, w tym zapłodnienia in vitro. Opinia Biura Legislacyjnego Sejmu ostrzegała przed pracowaniem nad wszystkimi łącznie, bo jeśli w drugim czytaniu ktoś swój projekt wycofa, może to spowodować, że wypracowana także na jego bazie całość pójdzie do kosza. O takie niecne plany w zakulisowych rozmowach podejrzewano Bolesława Piechę (PiS), autora najbardziej restrykcyjnego projektu (zakaz tworzenia nowych zarodków; in vitro tylko z wykorzystaniem już wytworzonych i zamrożonych zarodków). Ale Biuro ostrzegało też, że przed pracowaniem nad projektami osobno. A więc nadzwyczajna podkomisja będzie musiała wybrać jeden projekt i w sprawozdaniu rekomendować Sejmowi odrzucenie pozostałych.

Posłowie postanowili pogrupować projekty. Teoretycznie "tematycznie", ale praktycznie - dość politycznie. Osobno ma być rozpatrywany projekt Piechy, osobno połączone Jarosława Gowina (ustawa bioetyczna z in vitro) i Małgorzaty Kidawy Błońskiej (zagadnienia bioetyczne bez in vitro). Trzeci pakiet utworzono z projektu Marka Balickiego (SLD - najbardziej liberalny, bez zakazu niszczenia zarodków) i Kidawy-Błońskiej (tego, który odnosi się do in vitro). Wreszcie osobno będzie podkomisja pracowała nad projektami pobocznymi - nowelizacją kodeksu rodzinnego i o refundowaniu zapłodnienia in vitro.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej