Listopad zeszłego roku. Krakowskie Przedmieście w Lublinie. Po chodniku biega grupa mężczyzn. Co rusz wbiegają na ulicę. Jeden z nich zaczepia przechodniów i próbuje ich legitymować. Interweniuje policja. W patrolu jest starszy posterunkowy Daniel S. Gdy prosi jednego z najbardziej aktywnych mężczyzn o dowód osobisty, ten wyciąga jakiś dokument i stwierdza, że to legitymacja prokuratora. Do Daniela S. wykrzykuje: - Zamknij się, psie!

Jemu i pozostałym funkcjonariuszom grozi zwolnieniem z pracy, jeśli nie będą słuchać. Padają kolejne przekleństwa.

Mężczyzna jest pijany. Badania wykazały, że miał we krwi dwa promile alkoholu. Okazało się, że to Łukasz Mieloch, asesor (może prowadzić śledztwa, ale nie ma prokuratorskiej nominacji) z Prokuratury Rejonowej Poznań Stare Miasto.

Asesor nie asesor, posterunkowy S. uznał, że jako funkcjonariusz został znieważony na służbie, a to przestępstwo. Sprawa została skierowana do prokuratury Lublin Północ.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej