Listopad zeszłego roku. Krakowskie Przedmieście w Lublinie. Po chodniku biega grupa mężczyzn. Co rusz wbiegają na ulicę. Jeden z nich zaczepia przechodniów i próbuje ich legitymować. Interweniuje policja. W patrolu jest starszy posterunkowy Daniel S. Gdy prosi jednego z najbardziej aktywnych mężczyzn o dowód osobisty, ten wyciąga jakiś dokument i stwierdza, że to legitymacja prokuratora. Do Daniela S. wykrzykuje: - Zamknij się, psie!

Jemu i pozostałym funkcjonariuszom grozi zwolnieniem z pracy, jeśli nie będą słuchać.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej