Rozmowa z Ewą Kopacz wiceprzewodniczącą PO, minister zdrowia

Renata Grochal: Wygląda na to, że z ustawy o in vitro w tej kadencji będą nici. A co z refundacją, którą pani obiecała?

Ewa Kopacz: Byłoby dobrze, gdyby ustawa została uchwalona, bo ma ona opisać zasady obowiązujące wszystkich świadczeniodawców, którzy wykonywaliby te zabiegi. Dziś tego brakuje.

Wkrótce zaczną się prace w komisji i wtedy będziemy wiedzieli, czy jest szansa na kompromis. Niezależnie od tego, jeśli tylko znajdą się pieniądze, będę robić program terapeutyczny dla par dotkniętych niepłodnością.

A znajdą się?

- Robiliśmy symulację kosztów. W zależności od rodzaju terapii hormonalnej i liczby prób refundacja in vitro kosztowałaby od 91 do 375 mln zł. Przy założeniu, że wykonywalibyśmy ok. 10 tys. procedur rocznie.

Zrobię wszystko, żeby znaleźć pieniądze. Wiele małżeństw rozpada się, bo nie mogą mieć dzieci. Żyjemy w wolnym kraju i każdy z nas powinien mieć możliwość leczenia. Powinniśmy być solidarni wobec tych, którzy wykorzystali wszystkie możliwe metody leczenia niepłodności, a ciągle nie mogą mieć upragnionego dziecka.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej