Anna Tomczyk jest w nim nauczycielką, opiekuje się grupą dwulatków. Niedawno przygotowywała dla nich niespodziankę - ugotowała farby. Zmieszała w dużym garnku wodę i mąkę, dodała barwnik. - Bo u nas maluszki robią prace plastyczne - zaznacza. - A przygotowana samodzielnie farba jest bardziej klejąca, dla niewprawnych rączek lepsza. Szybciej schodzi też z ubrań.

Maluszki z grupy Krasnoludki dostały pędzle i malowały czerwone czapki. - I oto mamy wystawę prac - pokazuje Iwona Hojczyk, dyrektor placówki.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej