Halina Bortnowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówiła w Radiu TOK FM, że w czasie demonstracji antyfaszystów w Warszawie miało miejsce nawoływanie do przemocy. - Jedna z piosenek była straszna i mówiła o zabijaniu faszystów - stwierdziła.

Zaznaczyła, że każdy uczestnik manifestacji musi uważać na swoje i innych bezpieczeństwo. - Słowo "bezpieczny" funkcjonuje tu w dwóch znaczeniach. Jedno jest takie: jestem bezpieczna, bo nie oberwę. Drugie, że nie zacznie się w moim imieniu coś, na co się nie zgadzam - stwierdziła. Monika Kłosowska i Jakub Karwowski z Porozumienia 11 Listopada tłumaczyli, że manifestacja organizowana przez nich była jak Hyde Park, który bardzo trudno kontrolować.

- Ale dołożymy wszelkich starań, by w przyszłym roku nie pojawiła się mowa nienawiści. Przepraszamy w imieniu Porozumienia - powiedziała Kłosowska. 11 listopada antyfaszystowskie organizacje skupione w Porozumieniu 11 Listopada stanęły na drodze Marszu Niepodległości skrajnie prawicowych ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Doszło do starć, interweniowała policja. Zatrzymano 33 osoby, zarówno wśród przeciwników, jak i zwolenników Marszu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej