O programie dla par borykających się z niepłodnością, w którym po wykorzystaniu innych metod leczenia dostępne będzie bezpłatne in vitro, napisaliśmy wczoraj.

W ciągu najbliższych dni w Sejmie odbędzie się debata nad projektami ustaw o in vitro. Na wieść o gotowym programie refundacji politycy PiS zareagowali oburzeniem.

- Wokół in vitro toczy się polityczna i PR-owska gra polskiego rządu. A w mediach trwa bój o utrwalenie w opinii publicznej pozytywnego myślenia o in vitro - mówi Teresa Wargocka (PiS), autorka projektu zakładającego karę więzienia dla lekarzy tworzących dodatkowe zarodki.

Zdaniem wiceprezes PiS Beaty Szydło refundowanie in vitro to za duże obciążenie dla budżetu. Ministerstwu Zdrowia zarzuca "brak logiki". - Nie wyobrażam sobie tego w obecnym stanie finansów publicznych. Tyle słyszymy o konieczności oszczędzania, a tu kolejne wydatki? - pyta Szydło. I przekonuje, że PO ma z ustawą kłopot. - Z jednego klubu wypływają dwa diametralnie różne projekty. To dowód, że to w ogóle nie jest najlepszy czas na debatę na ten temat - mówi.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej