9-letnia Patrycja, 14-letni Natan i ich matka zginęli w piątek. We śnie, od ciosów kuchennym tasakiem. Ich ojciec i mąż - 34-letni Mariusz M. - próbował popełnić samobójstwo. Zjawisko, gdy ktoś zabija rodzinę, a później siebie, psychiatrzy nazywają samobójstwem rozszerzonym.

Wiadomość o tragedii na łódzkim osiedlu wstrząsnęła Polską. Rodzina, w której doszło do zbrodni, uchodziła za spokojną i szczęśliwą. Dlaczego nikt nie zauważył nic niepokojącego? Czy tragedii można było uniknąć?
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej