Młody, ambitny, chętny do pracy. Komputer nie ma dla niego tajemnic. Jako technik informatyk ma na koncie kilkadziesiąt zleceń dla różnych firm. To Sylwester.

Chwiejny chód, bełkotliwa mowa, zamglone spojrzenie, niepewne ruchy. To ten sam Sylwester. - Wiem, że wyglądam, jakbym był pijany. Ale to nie nałóg. Po prostu jestem chory - mówi.

Na tę samą chorobę cierpiał jego dziadek, a później chorowały jego matka i ciotka. - Moi siostrzeńcy są zdrowi - mówi Sylwester. - Myślałem, że i mnie się udało.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej