- Energia, która wybuchła po artykule, właściwie uniemożliwiła mi dalszą pracę. Nie potrafiłabym przekazywać wiedzy w atmosferze zatrutej niechęcią, intrygą - tłumaczy Konarzewska. - Obawiałam się, że to odbije się na uczniach, nie chciałam, by byli zmuszeni wziąć stronę moją lub szkoły.

Konarzewska w swoim głośnym tekście w "Gazecie" wyznała, że ukrywała orientację seksualną ze strachu przed reakcją dyrekcji, nauczycieli, uczniów. - Chciałam dotknąć kołtuństwa, mechanizmów kształtowania norm w szkole, ale i ogólnie w społeczeństwie, w którym osoby z mniejszości są dyskryminowane - tłumaczyła swój coming out.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej