W grudniu "Super Express" opublikował nagrane przez szantażystów taśmy, na których widać senatora przebranego w sukienkę, prawdopodobnie odurzonego, według prokuratury - kokainą. Piesiewicz przyjmowaniu kokainy publicznie zaprzeczał. W dzisiejszym "Super Expressie" opowiada o próbie powrotu do normalnego życia po szoku, jaki przeżył on i jego rodzina. Mówi, że długo chorował, mocno wsparła go była żona. Opowiada o szoku, jaki przeżyły jego dzieci, kiedy dowiedziały się o sprawie. I o śmierci brata, do której doszło przed miesiącem.

- Staram się wrócić do normalnego życia, choć ciągle nie mogę pogodzić się z tym, co mi się przydarzyło i w co dałem się wmanipulować - mówi. Opowiada o wsparciu, jakiego doznaje ze strony innych ludzi: - Nie wstydzę się. Nie unikam ludzi. Normalnie robię zakupy. Normalnie spaceruję. Obcy ludzie nie odnoszą się do mnie z pogardą i nie wytykają palcami. Wręcz przeciwnie. Starają się mnie wesprzeć.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej