Andrzej N. to bohater reportażu "Gazety" "Łowcy skór". Odsiaduje dożywocie za zabójstwo czterech pacjentów i pomoc innemu sanitariuszowi w piątym zabójstwie. Uśmiercał chorych zastrzykami z pavulonu - środka zwiotczającego mięśnie. Robił to dla pieniędzy od zakładów pogrzebowych.

Wyrok zapadł w styczniu 2007 r., a w uzasadnieniu sędzia Jarosław Papis mówił: - W karetce pogotowia nadzieja pacjentów i zaufanie rodzin spotkały się z bezwzględnymi i cynicznymi agentami ciemności.

Ponad dwa lata później Andrzej N. pozwał łódzki sąd okręgowy, domagając się 80 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin za "naruszenie godności osobistej poprzez publiczne znieważenie". W pozwie napisał, że słowa sędziego padły na ogólnopolskiej antenie TVP i zacytowały je dzienniki.

Wczoraj rozpoczął się proces w tej sprawie. N. żąda teraz już tylko 3 tys. zł. Pytany, dlaczego ograniczył roszczenia, odpowiedział: - Po dłuższym namyśle uznałem, że to będzie bardziej racjonalne.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej