Wczoraj opisaliśmy wstrząsającą historię Macieja, 45-letniego przedsiębiorcy z Pabianic. Wpadł w kredytową pętlę. Brał kredyty wciskane mu na wyścigi przez różne banki, potem kolejne - by spłacać raty wcześniejszych. Jego miesięczne zobowiązania przekroczyły 10 tys. zł - to znacznie więcej, niż zarabiał.

- Nie widzę innego wyjścia niż popełnienie samobójstwa - napisał w liście do "Gazety". Zostawił żonę i córkę. I 350 tys. zł długu, który w całości przechodzi na rodzinę.

Zareagował prezydent Pabianic. - Zajmiemy się wdową, otoczymy ją opieką - zapewnił nas wczoraj Zbigniew Dychto, który po przeczytaniu artykułu w "Gazecie" zaprosił Annę na spotkanie.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej