Raport minister ds. walki z korupcją ujawniło wczoraj Radio TOK FM. Na 20 stronach opisuje wyniki kontroli w trzech ministerstwach - Finansów, Sportu i Turystyki oraz Gospodarki. Kontrolerzy prześledzili wszystkie etapy prac nad nowelizacją ustawy hazardowej w tych resortach.

Jak się okazuje, raport największą odpowiedzialnością obarcza urzędników Ministerstwa Sportu. W czasie kontroli dyrektorzy departamentów resortu mieli składać sprzeczne zeznania. Zwłaszcza gdy byli pytani o to, w jaki sposób powstawało kluczowe pismo do ministra finansów z 30 czerwca 2009 r., w którym resort sportu zrezygnował z dopłat do gier (a tak właśnie chciała branża hazardowa). Jako "mało wiarygodne" uznano wyjaśnienia dyrektor generalnej Moniki Rolnik, znanej z podsłuchów CBA biznesmena Ryszarda Sobiesiaka jako "dziewczyna od Drzewka". Kontrolerzy nie uwierzyli w jej zeznania, że nie chodziło wcale o rezygnację z dopłat i że doszło do "błędu urzędniczego". Rolnik mówiła kontrolerom - podobnie jak przed komisją śledczą - że po dostaniu gotowego dokumentu z departamentu przeczytała go "pobieżnie" i nie sprawdziła naniesionych na nim zmian. Czy rzeczywiście? Kontrola w resorcie wykazała coś zupełnie odmiennego. Z raportu wynika, że Monika Rolnik wiedziała o tym, że w piśmie do Ministerstwa Finansów znajduje się postulat rezygnacji z dopłat. Dowodem na to są maile, za pośrednictwem których dyrektor Rafał Wosik wysyłał jej projekty pisma. Tytułował je: "Ustawa o grach losowych - rezygnacja z dopłat". Podobnie nazywał pliki z treścią pisma. W tej części raportu czytamy: "Wątpliwości co do faktycznych intencji pogłębia fakt, że dyrektor [Rafał Wosik] w sposób zdecydowany stwierdził, iż nie miał wątpliwości co do otrzymanego od pani Moniki Rolnik polecenia i przygotował pismo zgodnie z jej poleceniem. Tymczasem dyrektor generalna [Monika Rolnik] w złożonych w trakcie kontroli wyjaśnieniach nie potrafiła precyzyjnie określić polecenia wydanego jej przez Ministra". Kontrola wykazała też, że w ministerstwach - Sportu i Turystyki oraz Finansów - organizowano spotkania z lobbystami zainteresowanymi ustawą hazardową, ale w żaden sposób ich nie dokumentowano (tak jak nakazują to przepisy ustawy lobbingowej). "Działania te można uznać co najmniej za nierozważne, w celu zachowania transparentności w tak wrażliwym obszarze, jakim jest lobbing, zasadne i pożądane było sporządzenie dokumentacji z odbytych spotkań. Tym bardziej że te spotkania odbywały się w okresie kontrowersyjnej zmiany stanowiska Ministerstwa w sprawie dopłat" - czytamy we wnioskach z kontroli.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej