Chodzi o stronę www.przyjaznepanstwo.pl. Ruszyła ona zaraz po powstaniu w Sejmie komisji "Przyjazne państwo". Na witrynie na bieżąco informowano o jej pracach, projektach i zgłaszanych inicjatywach. Wprost ze strony można było przedstawić posłom komisji problem, którym mogliby się zająć. Link do niej jeszcze wczoraj do południa znajdował się także na stronach Kancelarii Sejmu. Po dawnym wyglądzie witryny i jej treści nie ma jednak ani śladu. Za to pod tym samym adresem, który promowała Kancelaria Sejmu, znajduje się blog o nazwie "Przyjazne państwo". Tyle tylko, że nie zajmuje się on sprawami komisji, lecz komentuje bieżącą politykę - krytykuje parlament, rząd Donalda Tuska, dostaje się tu też PiS za ponowny wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezesa partii. Tylko w ostatnich dniach autor blogu - odnosząc się do sprawy senatora Krzysztofa Piesiewicza - napisał, że "parlament nie ma żadnego poszanowania dla prawa". O Radosławie Sikorskim: "brakuje mu klasy polityka najwyższych lotów", a o powołaniu Rady Gospodarczej: "decyzja Donalda Tuska łamie całkowicie przyrzeczenie taniego państwa". Autorem blogu - jak ustaliliśmy - jest Marcin Izdebski z Siedlec, który w rozmowie z TOK FM przyznał, że "chciał na niej zarobić".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej