- Wku... są wszyscy gliniarze od Torunia po Bydgoszcz, a nawet i dalej - mówią policjanci o zatrzymaniu swojego kolegi.

Andrzej R., 32-letni funkcjonariusz z Torunia, noc ze środy na czwartek spędził "na dołku" w Inowrocławiu. Sześć godzin przed utratą wolności wylegitymował na drodze 71-letnią Wandę D.

Samochodem omijała korek, korzystając z fragmentu ulic przeznaczonych wyłącznie dla karetek, taksówek i autobusów.

Bezsporne jest tylko to, że przyjęła mandat kredytowany w wysokości 100 zł i 5 punktów karnych. Dalej są już tylko rozbieżności.

Prokuratura zarzuciła Andrzejowi R., że przekraczając uprawnienia, wyłudził od Wandy D. 100 zł. "Wyzyskując jej błędne przekonanie, iż nakłada na nią mandat karny uiszczany w gotówce, pobrał od niej pieniądze" - czytamy w sentencji zarzutu.

- To jakieś kuriozum, bo mandatów gotówkowych - nie licząc cudzoziemców i osób bez meldunku - od lat wypisywać nam nie wolno - denerwuje się Jarosław Hermański, szef NSZZ policjantów województwa kujawsko-pomorskiego.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej